Skip navigation.

roku pół mineło...prawie

jak w tytule..prawie pół roku jush minęło od ostatniego posta
a zmian niewiele....
dalej te same badziewne studia z badziewnymi ocenami, badziewna praca za badziewną kasę
dalej ten sam głupi łeb nad którym wisi milion spraw
za dużo mam na głowie
praca, studia, starostowanie, koło naukowe, projekt badawczy, praca dyplomowa,....i w huj innych rzeczy
czasami mam ochotę wyłączyć nieprzerwanie jęczący telefon, nie przeglądać maila, wsiąść w ciąpąg i tak w góry albo nad morze...chyba lepiej góry
powoli jush zdycham...wykańczają mnie poranki i wstawanie ze wschodem słońca...że jush o przepracowanych nocach nie wspomnę...pracuje 12-14 godzin, wracam rano, śpię jakieś 3-4 potem uczelnia i tak abarot
o wielu rzeczach staram się jush nie myśleć...jakoś żyć z dnia na dzień....chociaż wiem że to nie jest dobre...nie myśleć o przyszłości..ani tym bardziej przeszłości...biorę co przynosi los bo sił do walki o najlepsze powoli zaczyna brakować
uśmiech na twarzy coraz rzadziej gości...jeśli jush się zjawi to dzięki dwóm blond Kociakom (thx B&K), które znoszą moje humory....czasem drapią..jak trzeba opierdalają
żal mi wielu popełnionych błędów, słów zbyt lekkich i tych zbyt wartościowych, zaufania zbyt pochopnie udzielonego ...
brakuje mi pewnych ludzi i miejsc...wiem że wiele z nich jush nie wróci...kilku z nich chciałbym nigdy nie spotkać...co do innych jeszcze tli się jakaś maleńka nadzieja...




gdzie jutra słodki smak

no cóż...dawno mnie tu nie było
to znaczy czasem się pojawiałem ale był to tylko chwilowy objaw...sam nie wiem czego...
kiedy otwierałem tę stronę i chciałem coś naskrobać, nieszczęśnie myśli wywiewały z głowy
od jakiegoś czasu zaglądam tu coraz częściej....skoro jush tu jestem to wypadałoby coś napisać
...tak właściwie to mam ochotę coś wreszcie napisać...może to efekt kolejnej zimowej melancholii...

od chwili kiedy zakładałem ten profil, kiedy pisałem pierwszego posta do tego bloga minął jush ponad rok...
jak długo mnie nie było ...nie wiem sam...nie liczyłem
mamy jush za sobą rok 2008 - kolejny który nadaje się do wyjęcia z głowy i zamknięcia w szczelnym pudełku, tak aby jush nigdy nie wydostał się na światło dnia...i nocy również..zwłaszcza nocy
przed nami rok następny...czy lepszy-okaże się....nadzieii jush mi na to brak
przydałoby się trochę zaktualizować kilka informacji, toteż:
nadal "studiuję" ochronę środowiska (zaczynam zagnieżdżać się w sferach nauki...chyba raczej z braku innej perspektywy niż z chęci)
zmieniłem pracę...tzn miejsce pracy i częściowo jej charakter: wciąż jestem barmanem...tylko tym razem z przydomkiem "recepcjonista"...a więc dla jasności pracuje jako barman i recepcjonista w hotelu i restauracji hotelowej...nic fantastycznego...zaczynam się określać mianem głucho-niemego barmana...bo kontakt z klientem minimalny...co innego na recepcji - do wyrzygania kontaktów z różnego rodzaju socjotypami...
chyba na dobre skończyła się moja przygoda z teatrem....nie mam jush we mnie tej pasji i artykreatywizmu...
aha i od jakichś 2 miesięcy jestem częściowo głuchy - dosłownie: przebiłem sobie błonę bębenkową, na szczęście się zrasta, jak na razie bez powikłań, muszę tyko w końcu zrobić badanie słuchu, co by określić rozmary jego uszczerbku ...ale jest jeden plus: przynajmniej słyszę naturalniej swój śpiew, kto z "branży" ten wie o co chodzi
wracając do poprzedniego roku- mógłbym wiele opowiedzieć...tylko po co..to i tak nic nie zmieni...żadne słowa nie zmienią jush tego co przeminęło...ale świat nie uległ destrukcji, Ziemia wciąż się kręci... życie toczy się dalej i z każdym dniem dostajemy od niego nową lekcję, szkoda tylko że nie zawsze pojmujemy jej sens na czas...może w tym nowym 2009 będzie lepiej...choć wierzyć w to jush nie mam ochoty...w każdym razie na pewno inaczej...i tego się trzymajmy
December 2009
M T W T F S S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31