CLXV
Friday, 27. October 2006, 12:05:35
165 - ahhh, mniej więcej tyle godzin spokoju mam w tygodniu
Fajnie? No nie wiem, bo te pozostałe 3 potrafią doprowadzić człowieka do zawału. Szczególnie mam tu na myśli piątkowy przedział od 940 do 1115, w którym to odbywają się konwersatoria z matematyki
Tak, tak. Ciężko tam przetrwać, zwłaszcza, gdy nie jest się w stanie zadowolić wykładowcy swoim ultraniskim poziomem wiedzy. Dwa tygodnie z rzędu miałem wystarczająco dużo szczęścia, aby ukryć się w tłumie. Dziś jednak i mojego nazwiska na liście dosięgnął... palec prawdy. Tak, niestety. Z pomocą LszK oraz niebios bąknąłem jedno przydługie zdanie i jakoś wybrnąłem z opresji. Gorąca sytuacja
Mimo wszystko - udało się, dostałem tróję.
Ten post jest niejako dokończeniem poniedziałkowego wywodu, w którym ze względu na brak chęci nie zdążyłem zawrzeć już planowanego podsumowanka pierwszych trzech (teraz już czterech) tygodni na uczelni. No możnaby powiedzieć, że póki co jest lajtowo. Spoko wykładowcy, fajna atmosferka, etc. MożnaBY i chciałoBY się nawet, ale nie można
Cały obraz psuje mata. Wiem, wiem, przesadzam - ktoś powie wystarczy się trochę poduczyć i będzie cool. Próbuję, ale i tak chyba moja niechęć zakorzeniona jest zbyt głeboko. A przestrzegał ojciec: jak będziesz mówił, że ci się nie chce to nigdy się nie nauczysz - oj mówił. Fakt, że w gimnazjum, ale od tamtej pory wiele się nie zmieniło (dalej jestem leniem), więc to chyba wciąż aktualne. Mniejsza o to, zaczynam offtopować. Pierwsze cztery tydnie minęły nawet całkiem, całkiem. Tydzień #1 to wogóle prawie jak wakacje - wiadomo: lekcje organizacyjne i te sprawy. Straszono nas, że "tygodnia zerowego" nie będzie i rzeczywiście chyba nie było. Niemniej jednak właściwa nauka zaczęła się dopiero 7 dni później. Tydzień #2 i już pierwsze kolokwium (kolosik po naszemu
ciekawa definicja na Wiki) ze Wstępu Do Infy. Omgz! Nawet nie wiecie jak nudne potrafią być wykłady z przedmiotów informatycznych
Tydzień #3 spokojny. Tydzień #4 zaś przyniósł dwie kolejne oceny - minus 4 (nie wiem jak gościu to liczy) znowu z WDI oraz ta nieszczęsna trója dzisiaj. Kolejny tydzień mimo, że prawie w połowie wolny (1 und 2 listopada) też obfituje w kolosiki. We wtorek piszemy z Angola i Mikro(ekonomii), a w piątek tradycyjny półtoragodzinny terror
. Tego ostatniego może jednak jakoś uda się uniknąć - samorząd studencki już pracuje nad dodatkowym dniem wolnym...
PS_ Chciałem jeszcze podziękować pani "kanarowej" za to, że pojawiła się dziś w tramwaju. Przynajmniej wiem, że zakup biletu miał jakiś sens
PS_2 I klikać mi tu w ankietę po prawej! Chcę widzieć, kto czyta te denne texty
PS_3 Sesja "już" za trzy miesiące. W bocznym menu ląduje nowy licznik
Ten post jest niejako dokończeniem poniedziałkowego wywodu, w którym ze względu na brak chęci nie zdążyłem zawrzeć już planowanego podsumowanka pierwszych trzech (teraz już czterech) tygodni na uczelni. No możnaby powiedzieć, że póki co jest lajtowo. Spoko wykładowcy, fajna atmosferka, etc. MożnaBY i chciałoBY się nawet, ale nie można
PS_ Chciałem jeszcze podziękować pani "kanarowej" za to, że pojawiła się dziś w tramwaju. Przynajmniej wiem, że zakup biletu miał jakiś sens
PS_2 I klikać mi tu w ankietę po prawej! Chcę widzieć, kto czyta te denne texty
PS_3 Sesja "już" za trzy miesiące. W bocznym menu ląduje nowy licznik







