Monday, 29. June 2009, 21:17:35
Nadeszła pora na kolejny wpis na moim legendarnym blogu

Dzisiejszy post jest jednak szczególny i specjalny. Po pierwsze dotyczy największego wydarzenia w moim życiu, jakie ma miejsce w tym roku. Po drugie znowu minęło trochę czasu, znowu poleciałem w kulki, ale(!)... nie zapomniałem. Ot, zbierałem ciekawszy materiał do opisania. Mam nadzieję, że dziś wreszcie będzie nieco krócej a treściwiej. Zapraszam moich przyjaciół, wiernych czytelników, do lektury.
Poniedziałki znowu są z@jeb!$teChcąc upewnić się, że na pewno maturę zdawałem trzy lata temu

, zajrzałem do swojego wielkiego
archiwum postów i faktycznie. A dziś? Dziś kolejne wielkie wydarzenie. Jak grom z jasnego nieba uderza we mnie koniec studiów. Tak. Trzy lata już minęły odkąd wyruszyłem na podbój WSB. Bardzo zrzyłem się z tymi murami, z ludźmi, a dzisiaj słyszę nagle, że... już nie mogę się legitymacją posługiwać, bo jestem absolwentem. Takie pożegnanie

Szczerze, naprawdę zaskoczyło mnie tempo w jakim to wszystko się odbyło. Kiedy technikum kończyłem to te matury cały miesiąc się ciągnęły, pisemne, ustne, potem wyniki, zawodowy egzam. Jakoś z takim spokojem i powagą się to wszystko odbywało. A studia to raz, dwa. Szybka sesja (zaskakująco!), drobne potknięcia (jakżeby inaczej?), odrobina stresu. Potem niecały tydzień przerwy, kilka dni (i nocy) niesamowitej harówki nad materiałami, przygotowanie do obrony, która dziwnie szybko pojawiła się na horyzoncie i... to już dzisiaj.
Tak, tak moi mili. Od dziś oficjalnie posiadam wykształcenie wyższe i to nie byle jakie, bo pełne, hehe

Sesja bezpiecznie zamknięta, praca napisana, egzamin złożony i jest. Nerwów było przez ostatnie kilka dni co nie miara (nie przeginam), jednak po rozpoczęciu egzaminu, losowaniu pytań, wszystko to odeszło na bok, ustępując miejsca ekscytacji i radości. Co tu dużo pisać? Namęczyłem się żeby dać z siebie dzisiaj wszystko i moje wysiłki zostały nagrodzone. Należało mi się

Szybko podsumowując: pracka na 5, egzamin na 5, 4.5 na koniec, na dyplomie. Jak dla mnie OK. Piona byłaby nawet chyba nieco podejrzana
Co teraz? Teraz wakacje, a po wakacjach trzeba iść dalej. Za ciosem, tak? Korzystając z internetowej rekrutacji, zapisałem się dziś wstępnie na studia II stopnia na
UŚ. Ambitne, ale może się uda. Kierunek oczywiście Informatyka. Skromnie trochę na tym Śląsku. Raptem tylko kilka uczelni się znalazło, które oferują studia magisterskie informatyczne. Bida. Prawdopodobnie będę startował tylko na UŚ, a jak się nie uda to zawsze jako alternatywa zostaje jeszcze stara dobra WSB-matka, która przyjmie skruszonego syna, gdy pozostanę bez wyjścia
YokelZanim jednak pójdę dalej, kilka miesięcy wolnego przede mną. Cieszę się, że nie mam żadnych zaległości, wszystko co poobiecywałem to dokończyłem w semestrze, wszystkie projekty zamknięte, mogę zaczynać od nowa - saldo czyste

To lubię. Siostra na wakacjach, wkrótce rodzice też pewnie gdzieś wyfruną na krótki urlop. Pora zająć się rzeczami, które planowałem od dawna i innymi, nowszymi. W te wakacje wreszcie jest czas i są chęci do napisania nowej wersji
kikoo. Strona z bliżej nieokreślonych przyczyn do tej pory, mimo swojego niewątpliwego profesjonalizmu i zaangażowania grupy ludzi podchodzących do sprawy z wielkim sercem, nie zawojowała krajowej Sceny fanów PlayStation 3

Szkoda, ale nie poddamy się tak łatwo. Wiem, że część osób uważa, że to wina, bądź co bądź, niedokończonej strony, która ciągle powinna zostać w fazie
beta 
ale nie oszukujmy się - nie tylko. Jeszcze nie wiem czego kikoo konkretnie brakuje, ale czynnik
beta postaram się w te wakacje wyeliminować. Tak więc jesienią spodziewajcie się nowego kikoo, nie odświeżonego a zbudowanego całkowicie od podstaw. Nowa strona, nowe forum, nowe funkcjonalności, nowy layout, stary adres, stare logo - to wszystko już za trzy do czterech miesięcy. Tempo prac może być szybsze bądź wolniejsze w zależności od tego czy zastosuję autorski framework czy gotowca. Za tymi ostatnimi jakoś szczególnie nigdy nie przepadałem, ale nie dlatego, że ułatwiają życie i dzięki nim nie trzeba
wymyślać koła na nowo, tylko dlatego, że jednak moje to moje - wiem co drzemie w kodzie, jak coś już się zrąbie to wiem gdzie szukać, łatam sam, a nie czekam na poprawki, no i ogólnie mam to poczucie, że aplikacja posiada tylko to czego potrzebuje, a nie walają się w niej połacie zbędnego kodu. Na topie teraz w PHP jest framework zwany
symfony. Jest o tyle ciekawy, że aplikację buduje się nie jak w tradycyjny sposób, a z automatu. Mniej więcej wygląda to w ten sposób, że programista buduje sobie szkielet strony, a na jego podstawie, za pomocą poleceń w linii komend, framework tworzy wszystkie potrzebne tabele w bazie, formularze i całe zaplecze strony. W ten sposób prostego bloga można ponoć nawet w godzinę stworzyć. Oczywiście zawsze pozostaje kwestia wizualna strony, ale (nie)stety nie ma chyba jeszcze softu, który za jednym wciśnięciem entera wygenerowałby nam calutką stronę

Tak więc podchodząc trochę sceptycznie, wypróbuję to ustrojstwo i zobaczymy co uda mi się stworzyć. Czy w ogóle jakikolwiek framework będzie w stanie sprostać moim wymaganiom.
Najpierw nadrobię jednak zaległości w przyjemnościach, czyli w grach. Strasznie głupio to zabrzmi, ale nawet raz w całości nie ukończyłem fabuły
GTA IV 
Nie było kiedy. Kolokwia, projekty, sesja... Nauka odbiera całą przyjemność życia

Jak opanuję zaległości z Nikosiem, wezmę się za
Bully, które to niedawno nabyłem w zajebistej promocji 50PLN na
game.co.uk (a płytka jeszcze nawet nie widziała napędu). W Polsce tak tanio nie kupisz - nie ma chu!@. Chciałbym też nadrobić swoje zaległości z
Maksem Paynem. Tak strasznie podjarałem się trzecią częścią, że niewybaczalnym grzechem byłoby zagranie w nią, bez zaliczenia
oryginałów od
Remedy. Jednak prawdziwa rewolka zacznie się późną jesienią, kiedy na PSP wyjdzie zapowiedziane niedawno
GTA Chinatown Wars. Oooooj, to się dopiero będzie działo. Na nic tak nie czekałem, jak na nowe GTA dla mojej konsolki. Zakup sprzętu staje się coraz bardziej opłacalny. Jeszcze jakby tak jakieś
San Andreas Stories wypuścili. Znam ludzi co to mówią żebym za dużo nie chciał, ale
no one ever died from wanting too much jak to leci w jednym z popularnych kawałków

no i wydaje mi się, że premiera PSPgo bez napędu UMD oraz
Chinatown Wars w dystrybucji cyfrowej mogą być dla Rockstar sygnałem do wydania
SAS również poza płytką UMD, bo chyba tylko to ich ogranicza. Oczywiście liczę na wersję box, bo lubię mieć pudełko, ale w środku może leżeć np. memory stick zamiast krążka.
Wielokrotnie w trakcie studiów, razem z
Łukaszem, dla uczczenia większych sukcesów (typu zamknięta sesja), udawaliśmy się do Pizza Hut na iście studencki posiłek. Nie ma to jak Hot Pepperoni z podwójnymm pepperoni i serem, na grubym cieście, ahh... Najczęściej bywaliśmy w SCC, ale ostatnio ze względu na sentyment kumpla wybraliśmy się do czeladzkiego M1. Warto było. Nie dość, że pizza jakaś lepsza, to jeszcze pod jednym dachem miałem inne miejsca, do których lubię zaglądać: Empik i Media Markt. W tym ostatnim, gdy nawiedzaliśmy Czeladź w maju, znalazłem nawet odpalonego NDSa, a w nim właśnie
GTA Chinatown Wars. Cóż to było za uczucie! Gra może i uboga wizualnie (chociaż developerzy wycisnęli z konsoli absolutnie ostatnie soki), ale i tak bym jej nie przepuścił. Planowałem na wakacje kupić i konsolę i grę, a tu proszę, pozytywne zaskoczenie. Rockstarowi już się dłużej nie chciało czekać na zwrot kosztów produkcji (yuck

marketingiem zaleciało), zapowiedzieli edycję dla PSP. Będzie ona z pewnością pozbawiona wszystkich dotykowych smaczków, które wyróżniają GTA na platformie Nintendo, i ciekaw jestem jak programiści z tego wybrną, ale za to liczę na typową kamerkę 3D i grafikę conajmniej na poziomie
Storiesów.
Poza tymTrzy tygodnie temu wyszła wreszcie finalna wersja
Fedory 11.
Dziesiątka mnie ominęła, więc uznałem, że wreszcie przyszedł czas na upgrade. Jak zawsze było trochę obaw:
co tam znowu sknocili?, bo nadziei to już żadnych nie miałem. Wifi mi na F9 działało bez zarzutów, dźwięk, grafa, kodeki - wszystko na swoim miejscu. Nowa instalacja mogła wszystko rozpieprzyć, ale przemogłem się. W końcu nowszy system to nowszy system, bezpieczniejszy, stabilniejszy, no i przede wszystkich chyba dostęp do najnowszych wersji ważniejszych programów. OpenOffice w wersji 3 już na przykład nie był dostępny dla F9, to samo PHP - moja wersja zatrzymała się na 5.2.6 podczas, gdy dawno już dostępna była 5.2.9. Fedora 9 na moim laptopie pracowała jakiś rok, bo tyle mniej więcej minęło czasu od wydania, i chyba trochę zapomniało mi się jak przebiega proces instalacji

Zainstalowałem system, wszystko ładnie, pięknie, ale... gdzie moje dokumenty?! Już posrany byłem, że instalator, z którym rzekomo były problemy (dlatego opóźniono premierę) zeżarł mi partycje, których kazałem mu nie ruszać

Winda też nie chciała się ładować - normalnie szok. Jak się potem jednak (po przemyśleniu wszystkiego na spokojnie) okazało, brak starego
/home wynikł z mojego błędu (nie zamontowałem tej partycji w czasie instalacji) i wcale on nie wyparował, a jedynie się
ukrył 
Kamień z serca. Nie wiem co bym zrobił, gdyby te pliki faktycznie przepadły. Tyle dokumentów, wszystko z ostatnich pięciu lat, fotki, muza i projekty WWW... Szok. Musiałbym kiedyś backup zrobić, tak BTW

XP natomiast nie startował faktycznie z powodu błędu instalatora Fedory - nieprawidłowe wpisy zostały dodane do
grub.conf i też komputer próbował dostać się po wyborze Windows nie na tą partycję, gdzie on faktycznie był.
A co nowego w ostatniej Fedorce? Dla mnie w zasadzie nic. No, poza nowszymi wersjami softu. A tak to tylko dodatkowa robota, bo sporo rzeczy się zmieniło i część starych ustawień nie zadziałała. Największym problemem wydawała się grafa - Fedora nagle przestała obsługiwać moją kartę

Ja rozumiem, że to nie NVIDIA tylko ATi, a na dodatek mobilna, ale skoro działała, to po co ruszać? Źle było? Dobrze, że zrobiłem wcześniej kopię ważniejszych konfigów i mogłem podłożyć sobie stare ustawienia. Dzięki temu teraz wszystko działa jak należy. Zdarzają się czasem jakieś drobne schizy, ale można pracować. Z plusów można wymienić fakt, że system teraz jest bardziej zintegrowany z moim ASUSem. Dodano obsługę dwóch klawiszy funkcyjnych (przeglądarka i poczta

z których w zasadzie nie korzystam), ale działać też zaczęła po ludzku kamerka - i nawet filmy w OGV nagrywać można

Łał. Jeszcze jakby tak się poprawnie zapisywały na dysku, a aplikacji nie trzeba było kilać to już w ogóle bomba. Cóż, może kiedyś wypuszczą poprawkę.
Skoro już piszę o sprawach software'owych, to chciałbym jeszcze wspomnieć o powoli zbliżającej się
Operze 10. Ta wersja przeglądarki, o ile ją dopracują zanim wyjdzie wersja stabilna, może być naprawdę milowym krokiem naprzód jeśli o Operę chodzi. Wypuszczona niedawno bardzo specjalna
beta zawiera w sobie zintegrowaną, rewolucyjną usługę
Opera Unite. Krótko mówiąc, pozwala ona na zamianę komputera w serwer. Opera chce wyeliminować z obiegu serwery, a przynajmniej zmniejszyć ich znaczenie w sieci. Szczerze mówiąc, według mnie daleka do tego jeszcze droga, ale kto wie. Jeśli chodzi o udostępnianie znajomym zawartości to pewnie nie raz skorzystam z tej funkcji, chociaż bardzo przyzwyczaiłem się do
Dropboksa. Unite jest projektem rozwojowym i otwartym na ludzi z zewnątrz. Założenie jest takie, aby każda osoba znająca chociaż podstawy budowy WWW (HTML, JS) mogła stworzyć i udostępnić innym własną usługę. W tej chwili dostępnych jest kilka, opracowanych przez ekipę Opery: udostępnianie dowolnego folderu, muzyki (odtwarzacz w przeglądarce, streaming prosto z komputera
ofiary 
), zdjęć w formie galerii, lodówka (miejsce, w którym każdy może zostawić nam wiadomość), czat, a nawet prosty webserwer. Unite zapowiada się smakowicie. Teraz developerzy powinni skupić się dopracowaniu tego pomysłu, szczególnie popracować nad stabilnością serwerów proxy, które pośredniczą pomiędzy użytkownikami, bo na razie za często się wysypują - co to będzie jak zaczną z tego korzystać setki tysięcy osób?
Z innych nowinek w Operze 10 warto zauważyć Operę Turbo, czyli rewolucyjny i przez wielu zachwalany
Google Accelerator by Opera (chyba powinienem też wspomnieć, że Google Accelerator nie jest już rozwijany

), który osobom mojego pokroju, dysponującym
turbołączami, raczej się nie przyda, bo
keszowanie trwa dłużej niż normalne ładowanie strony

Ale dobra. Jak ktoś wisi jeszcze na kablu 128kbps (bez urazy!) to niech ma. Dalej. Podoba mi się też nowy interfejs. Kolorystyka podobna, ale przyciski i zakładki ładniejsze. Same zakładki w formie miniaturek stron to też przydatny feature. No i różnowymiarowy Speed Dial, o który tak się wszyscy prosili - wreszcie jest. Jednak co 20 okienek to nie 9

Polecam sprawdzenie wersji testowej nowej Opery, ale tylko sprawdzenie. Do codziennego użytku się jeszcze nie nadaje.
Cięcie!Tak, w moim serialowym wątku padł na razie ostatni klaps. Na wakacje postanowiłem sobie darować oglądanie nowych tasiemców - lepiej zająć się czymś pożyteczniejszym (patrz wyżej; i nie mam tu na myśli grania

). Seriale tymczasowo poszły w odstawkę. Powoli tylko oglądam sobie
Wyspę Harpera na AXN w niedziele. To taki wyjątek. Już jakiś czas temu skończyłem
Rodzinę Soprano. Skończyłem nawet
Mentalistę, o którym ostatnio pisałem, że będę zaczynał

Obydwa seriale były naprawdę super - polecam!
Sopranos to wiadomo - moje klimaty, a
Mentalista to tak dla odmiany o policji. Świetny Simon Baker, Robin Tunney (tak, Veronica z
Prison Break) oraz załoga wydziału. Patrick Jane (Mentalista) jednak nie potrafi czytać w myślach, ale potrafi zmanipulować podejrzanego tak, że w końcu sam się przyzna (bardziej lub mniej świadomie - wpadnie). Formuła
Mentalisty jest zupełnie inna niż np.
Losta. Tutaj każdy odcinek to oddzielna sprawa. W tle przesuwa się tylko niewyraźnie wątek Red Johna - seryjnego mordercy, który załatwił też żonę i córkę głównego bohatera. Reszty można się domyśleć. Red John nie zostaje pojmany w finale pierwszego sezonu, więc wiadomo, że doczekamy się sezonu drugiego.
Post ScriptumChyba dam sobie już dziś siana z pisaniem. Data tego posta to 29 czerwca, ale i tak wiadomo, że skończyłem go 2 lipca

Przynajmniej pewne już, że wszystkie osoby z mojej grupy, które broniły się w pierwszym terminie, zdały. Gratulacje! A że była nas tylko szóstka to już inna sprawa

Dobra. Do przeczytania po wakacjach gdzieś, chyba że wydarzyłoby się coś rewolucyjnego.
Więcej mnie jak zawsze na
Twitterze i na
Blipie.
Black Uhuru - Great Train RobberyPS. Fajnie, że
RMF Classic wreszcie dotarło na Śląsk. Słucham teraz non-stop
PS2. W maju minęło 7 lat od kiedy aktywowałem swój numer w Orange (wtedy jeszcze w Idei

). Czy to już czas na zmianę operatora?
Maciej S. # 2. July 2009, 09:35
Tak przy okazji Kikoo: Wiesz, że po kliknięciu na link "blogi redakcji" przechodzi się na sixaxis.pl? ^^
Dawid Pająk # 2. July 2009, 09:53
Co do sixaxis.pl to chyba o to chodzi
Maciej S. # 2. July 2009, 18:39
Dawid Pająk # 2. July 2009, 19:12
Ale dlaczego mieliby robić coś takiego? Sony to nie M$. Pod domeną nie ma samych reklam, a serwis buduje pozytywny wizerunek konsoli.
Maciej S. # 10. July 2009, 20:18
Dawid Pająk # 16. July 2009, 12:14
Anonymous # 10. September 2009, 07:23
Witam na bloga wpadłem przypadkiem. Gratuluje zakończenia studiów. ;) Zazdroszczę Ci wolnego czasu
Dawid Pająk # 10. September 2009, 08:42
Anonymous # 27. November 2009, 22:04
Kiedy to ten Twój legendarny blog zostanie zasilony kolejnym, nie mniej długim soczystym postem?;>
Dawid Pająk # 29. November 2009, 17:51