Friday, 5. October 2007, 23:22:55
Skąd wiem, że wakacje się skończyły? Bo jest coraz chłodniej? Bo Polsat emituje drugi sezon Prison Break'a? Bo codziennie muszę na plecach tachać do Chorzowa stos makulatury? Nie. Chociaż to ostatnie ma sporo wspólnego z prawdziwym powodem

A więc? Tak! Musiałem przestawić swój
lekko zmodyfikowany w czasie wakacji zegar biologiczny i zacząć kłaść się przed północą zamiast o 2:00, a wstawać kwadrans przed 6:00 zamiast w południe

No dobra. Żarty żartami, a tu wdepnąłem w drugi rok - akademicki (czyż to nie brzmi dumnie?

) rzecz jasna. Ktoś może być przypadkiem ciekaw, co się zmieniło, jakie przedmiociki mi doszły, jakie wypadły, etc. Cóż, szczęśliwie ubyło całego tego ekonomicznego
szitu, za którym szczerze nie przepadam. I nie licząc kilku fajnych przedmiotów stricte informatycznych, na tym mógłbym zakończyć wymienianie pozytywnych zmian w moim planie

Szkoda, że czasem jednak w życiu sprawdza się powiedzenie
nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej 
W tym przypadku pasuje jak ulał, bo zgroza ekonomiczna została zastąpiona
piekiełkiem matematycznym

Mało, że standardowa matma się nie skończyła (na co wszyscy w grupie liczyli

), to dołożyli nam jeszcze dwa inne matopochodne przedmiociki: rachunek prawdopodobieństwa und
przez-wszystkich-kochaną statystykę - zainteresowani wiedzą co to za przebiegła bestia

A przepraszam! Jest jeszcze jeden przedmiot przesiąknięty ekonomią. Angielski. Dokładniej - jak to w planie pisze - angielski
fachowy 
Fachowy jak to fachowy, związany jest z profilem nauczania, a że nasza uczelnia ma charakter mocno ekonomiczny, to wiadomo... Z pozytywów, mogę wymienić tak interesujące, nowe zajęcia jak: bazy danych, szybkie programowanie aplikacji i programowanie aplikacji bazodanowych. To jest naprawdę ciekawe. Są też algorytmy i struktury danych, administracja sieci lokalnych i rozległych czy projektowanie systemów informatycznych, jednak nie umiem jakoś odnaleźć w nich niczego pasjonującego

Oczywiście są to przedmioty informatyczne, dlatego nie stanowią dla mnie problemu, ale - tak jak powiedziałem - nie pociągają mnie. Taa. Co tam jeszcze zostało? No... WF

Tutaj nic się nie zmienia, dalej chodzę na siłkę, z tym, że teraz w poniedziałki. BTW. Ukończyłem pod koniec września stronkę
SWFiS, więc jeśli ktoś chce zobaczyć, to efekty ~2 tygodniowej pracy dostępne są
tutaj
Odchodząc powoli od tematów edukacyjnych, muszę pochwalić się moim świeżym wciąż członkostwem w programie
MSDN-AA 
Tak. W związku z tym, że ucząc się o m.in. bazach danych musimy korzystać z narzędzi
pewnej firmy, z którą WSB podpisało cyrograf, należy skądś wytrzasnąć odpowiedni soft. I to najlepiej jeszcze legalny

Właśnie tu zaczyna się rola MSDN-AA. Dzięki tej inicjatywie, mogę bez opłat, dowoli korzystać z (nie oszukujmy się)
średniej bazy oprogramowania, za które normalnie M
$ każe sobie płacić (tu też się nie oszukujmy

) o wiele za wiele. Heh. Taka prawda. Cóż, może przynajmniej będę miał okazję żeby przekonać się na własne oczy jak niewiele ta cała Vista jest warta

W każdym razie, póki co zassałem
Accessa 2003 (z angielskim interfejsem?

) i próbuję dorwać bardziej potrzebny na chwilę obecną
MS SQL Server 2005, w czym serwery wielkiego Billa starają się mi przeszkodzić. Przeszkadzają całkiem skutecznie, bo pobieram już chyba czwarty raz

Dziś nawet dojechałem do 46%, po czym transfer spadł z ~70kB/s do zera, a (widocznie tego nie lubiąca) aplikacja pobierająca obwieściła kolejny raz błąd pobierania. No nie wiem, będę jeszcze walczył

, ale jest ciężko. Oj jest. Gdzie tam do
Visual Studio?
Zostając jeszcze momencik przy programowanio-skryptowaniu, chciałbym wrócić do mojego lipcowego (?) posta, w którym umieściłem link do skryptu bashowego zliczającego uptime kompa. Pewnie poza mną nikt go nie używa, ale co tam

Zauważyłem jakiś czas temu, że nieprawidłowo jest zliczany całkowity czas pracy komputera. Minęły jakieś dwa miesiące, a tu już zapisane ponad 80 dni

Może i wynik byłby realny, ale raczej tylko wtedy gdybym miał lapka na chodzie 24/7, a tak nie jest. W najbliższym czasie postaram się poszukać błędu i upnąć wersję 1.1 na serwer (w razie gdyby jednak ktoś korzystał

). Jeśli się uda to spróbuję załączyć też odpowiedni skrypt, który naprawi wpisy w
popsutych plikach.
Jakieś dwa tygodnie temu, Marcin - współtwórca naszej, parafialnej strony internetowej napisał do mnie z ciekawą sprawą. Serwer, na którym stoi serwis, został zakupiony dawno temu, bodajże na Allegro, w jakiejś promocji
Foxnetu za 20PLN. Wiadomo, na Allegro hosting jest tani, ale trzeba uważać, żeby nie trafić na jakiegoś kanciarza, bo może skończyć się smutno. Tu na szczęście było przyzwoicie. Firma nie zmyła się po miesiącu, a nawet muszę przyznać, że od jakiegoś czasu ich serwery pracują
podejrzanie przyzwoicie

Teraz jednak nagle okazało się, że przycięli nam parametry. Lol. Niemożliwe? A jednak. W związku z tym, że we wrześniu w parafii pojawił się nowy wikary, trzeba było zrobić porządki z pocztą. Przy próbie założenia konta, wystąpił błąd: posiadanych kont pocztowych 6/1

Takie rzeczy tylko w Foxnecie moi mili. O 20 zeta targować się nie będziemy, bo to prawie jak za darmo, więc postanowiliśmy rozwiązać problem inaczej - przenosząc całą obsługę poczty na serwery Google. Do tego jednak potrzebna jest własna domena. I tu zaczęła się mała debata; może ta, a może tamta... Stanęło jednak na tym, że w tygodniu przejdę się do Urzędu Miasta i popytam o subdomenkę w
.piekary.pl 
Po zebraniu wniosków, umów i regulaminów oraz kilkudniowym oczekiwaniu na podpis proboszcza, wreszcie we wtorek zaniosłem wszystko z powrotem i teraz czekam. Czekam na wpisy NS dla subdomeny oczywiście (z tego jednak, co widzę, jeszcze nic nie zrobili

). W każdym bądź razie, już niedługo paskudnie długi i nieprzyjemny adres
szarlej.swtrojca.foxnet.pl zamienimy na łatwy do zapamiętania, lekki, przyjemny i niezwykle intuicyjny
swtrojca.piekary.pl
Na koniec zostawiłem sobie dzisiejszego (a teraz to właściwie już chyba wczorajszego)
GWOŹDZIA PROGRAMU 
Prawdziwy cukiereczek

O co chodzi? No dobra. I tak pewnie nikt tego nie liczy

Otóż, 5 października blog niniejszy ukończył swoje pierwsze
DWA latka

Tak, tak. To już tyle minęło od
pierwszego posta. Dziwnie to nawet wyszło, bo zgodnie z tym co wówczas (jeszcze przed maturą!) pisałem, całość miała trwać tylko te 10 miesięcy do egzaminów. A trwa aż do dziś. I mam nadzieję, że potrwa jeszcze trochę, bo mimo, że bloga odwiedza (co tu dopiero mówić o czytaniu

) niewiele osób, to jednak odwiedzają. Miło mi

Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich blogo-czytaczy, proszę o pamiątkowe komentarze

i... byle do kolejnego roku