Skip navigation.

Bardzo prywatnie

Mało poważnie

Posts tagged with "prawo jazdy"

Nie lubię poniedziałków!!

, , , ...

Poniedziałki są głupie, z założenia. Nawet w planie na bieżący semestr najgorsze przedmioty mam zaraz na początku tygodnia. Gdy mija ten przeklęty dzień, to już w zasadzie jak weekend. I tak sobie żyję od poniedziałku do poniedziałku. Jak to jednak zwykle bywa, zdarzają się wyjątki (jak by nie patrzeć potwierdzające regułę). Jednym z nich był wczorajszy dzionek, bowiem to właśnie wczoraj odebrałem swoje prawko z Urzędu Miasta :eyes:

Kiedy po zdanym egzaminie byłem tam uiścić stosowne opłaty, dostałem adres stronki PWPW, na której to można sprawdzać sobie na jakim etapie znajduje się produkcja dokumentu. Nie przewidziałem jednak, że urzędasy mogą olewać tak poważną sprawę jak moja i nie aktualizować statusów. Lenie :rolleyes: Tym oto sposobem przez cały okres okołoświąteczny stresowałem się dlaczego moje papiery jeszcze nie dotarły do Wawy. Aż tu nagle wczoraj sprawdzam status, a tam pisze, że prawko jest do odbioru w Urzędzie. OMG :eyes: No to pomknąłem. I dostałem. Co ciekawe, do prawa jazdy, jako młody kierowca (jak to brzmi :yuck: ) otrzymałem seksowny breloczek znany z reklamówki Prowadzę, jestem trzeźwy. Swoją drogą całkiem ładny. Z tyłu ma nawet wygrawerowany herb miasta, co też można oblukać w galerii.

Read more...

Drajwer za dychę

, ,

No to zdałem. Prawko jest moje! p: Co tu dużo gadać? Miało się trochę farta, była masa nerwów, stres, no i... dziwny egzaminator. To było moje trzecie podejście do praktyki. Trafił mi się miły staruszek, który jednak swoimi komentarzami w trakcie jazdy doprowadzał mnie do szału :faint: Ogólnie, jak to już wspominałem kumplom, po egzamie - mimo zwycięstwa - bardziej miałem ochotę skoczyć z mostu, niż pojeździć samochodem rip Ale, co było to było i minęło. Za kilka tygodni skrawek plastiku, o który tak walczyłem, wreszcie spocznie w mych rękach. Poniżej wklejam mapkę z moją trasą egzaminacyjną. Bite 18km. Dużo? Mało?

Read more...

Revolving Doors

, , , ...

Myśleli, że odszedł, zapomniał, porzucił. Ale nie. Wróciłem, pamiętam i... oto jest: nowy post. Mógłbym udawać wielce skruszonego i nawet zasugerować, że niektórzy pewnie chcieliby mnie widzieć nabitego na pal, ale nie - tak nie będzie. Po pierwsze dlatego, że prawie wszyscy mają w dupie ten blog i to co i o czym na nim piszę, a po drugie dlatego, że faktycznie: nie jestem skruszony. Czuję się po prostu dziwnie, może nawet trochę mi smutno, że tak długo nic tu nie pisałem. Bo lubię pisać. Nie skłamię jeśli powiem, że nie pisałem, bo dużo się działo i nie skłamię też jeśli powiem, że nie pisałem, bo dużo się obijałem.

Minęło raz, dwa, trzy... siedem... cholera, dziewięć ojapierdole dwanaście miesięcy. No dobra - ROK, prawie. Tyle wody w rzece upłynęło, ale ja nie mam proporcjonalnie więcej do napisania. Jak zwykle miałem na pulpicie małą listę ToDo, z której teraz skorzystam. Taki spryciarz :wink: A jak. Wspominając o obijaniu się oczywiście należało podciągnąć pod to również aktualizowanie owej listy, ale to co miało miejsce od wakacji pamiętam jeszcze w miarę wyraźnie, więc na szybko zrobiłem mały update i proszę.

Dobra. To laptop na kolana, nogi wyciągnięte, światła przygaszone, Rhythmbox odpalony. Zaczynamy.

Read more...

Download Opera, the fastest and most secure browser
December 2009
M T W T F S S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31