Skip navigation.

exploreopera

| Help

Sign up | Help

NOTHING SPECIAL

if you have to love a math...

Posts tagged with "wakacje"

Four Little Diamonds

, , , ...

Po raz kolejny mija miesiąc od ostatniego posta. Dziś jednak wreszcie pojawił się impuls, dzięki któremu właśnie czytacie nową notkę :smile: Co sprawiło tak wielki cud? No, z pewnością nie nowy Mr. Premier und Świeży Jego Rząd p:

Today's lucky winner

Parę dni temu wyniuchałem na stronie głównej My Opera ciekawy contest - Christmas Advent Calendar. Na czym polega zabawa? Otóż wystarczy pobrać specjalnie przygotowany na tę okazję widżet (po naszemu kalendarz adwentowy :smile: ), zainstalować w swojej cudnej Operce i sprawdzać codziennie link do bloga losowego użytkownika zamieszczany pod aktualną datą. Potem trzeba jeszcze odnaleźć na tymże blogu najnowszy wpis i złożyć autorowi szczere życzenia "Wesołych Świąt" :angel: Każdego dnia załoga Opery spośród wysłanych komentarzy wybiera jedną osobę i przyznaje jej odjechaną koszulkę markowaną ślicznym, czerwonym O. Kto by takiej koszulki nie chciał? Heh. No, ja chciałem i dostałem :happy: Tak, tak. W dniu wczorajszym (za komentarz z 5 grudnia) zostałem wybrany właśnie JA.

We've decided that you should be today's lucky winner and receive a brand new cool Opera t-shirt!

Teraz pozostaje tylko odczekać cierpliwie te 2 - 3 tygodnie na przesyłkę z Norwegii i będę mógł cieszyć się nowym, pożadanym przez wszystkich tiszertem. Swoją drogą, ciekawy zbieg okoliczności z tą koszulką. Nie dość, że o wygranej dowiedziałem się w Mikołajki to jeszcze dosłownie nieco ponad tydzień po mojej wyczesanej prezentacji z angola (tekstu nie dołączam) na temat przeglądarek internetowych, w której Operę oczywiście wychwalam pod niebiosa :king: A wychwalanie przyniosło skutek, bo z tego co mi wiadomo przynajmniej jedna osoba przesiadła się na tę cudowną przeglądareczkę :up: Już pominę fakt, że nie z IE tylko z Firefoksa (który w gruncie rzeczy jest sprzymierzeńcem Opery w walce o sieć standardów), ale liczy się efekt. Elwira - pozdrawiam hi

Reaching to infinity

Od ostatniego posta w świecie software'u mi najbliższego (czyli tego, z którego korzystam ofkz) nastąpiły dwie ważne premiery oraz jedna zapowiedź. Po pierwsze, z fazy beta wyszła wreszcie Opera Mini 4 - prawdziwie nowatorskie narzędzie w kwestii przeglądania sieci na malutkim ekranie telefonu komórkowego :idea: Nie będę opowiadał tutaj o wszystkich zaletach tej niewielkiej aplikacji (nagadałem się w czasie prezentacji :D ), a wspomnę tylko o najprzyjemniejszych dla mnie udogodnieniach, które powinniście sprawdzić: zoom, kursor, synchronizacja zakładek. Ta ostatnia fukcjonalność będzie szczególnie przydatna po premierze desktopowej Opery 9.5 (codename Kestrel), co ma nastąpić podobno w już tym miesiącu. Wreszcie będę miał swoje zakładki zawsze przy sobie. Chociaż z drugiej strony nie ukrywam, że obawiam się trochę nadmiernego wykorzystywania transferu na potrzeby pobierania i wysyłania aktualizacji zakładek do konta My Opera, w przypadku dużej ich ilości. Mam nadzieję, że developerzy jakoś rozsądnie to rozwiążą.

Drugą ważną premierą jest release stabilnej wersji Fedory 8, który nastąpił 9 listopada penguin Pewnie teraz przelatuje Wam przez myśl, że od razu ją pobrałem i zainstalowałem. Jest w tym trochę prawdy. Pobrałem, ba! Nawet wypaliłem na DVD, ale nie zainstalowałem. Powód?

  1. Fedora 7 nadal pracuje stabilnie
  2. Ponoć ósemka z początku miała problemy z laptopami - czekam na poprawki
  3. Nie mam póki co czasu bawić się w instalowanie wszystkiego od nowa - preferuję czyste instalki, nie upgrade'y

Niemniej jednak mam nadzieję, że w okresie Świąt znajdę troszkę czasu i skuszę się na instalację. Oby tylko nie było problemów, bo nie chciałbym poświęcać na wszystko więcej niż jednego dnia :irked: Na szczęście, aby pracować na nowym kernelu nie jest konieczna instalacja F8. Parę dni przed premierą nowej Fedorki, z aktualkami do F7 pojawił się (teraz jestem tego już pewien) przełomowy Kernel 2.6.23. Co on takiego ważnego zmienił? Wprowadził wreszcie do systemu obsługę kart WiFi na chipsecie BCM 43xx, której tak wielu osobom dotychczas brakowało - w tym i mnie. W sumie to nie jestem pewien co tam pomiksowali i czy rzeczywiście wszystkim posiadaczom 43xx teraz WiFi działa, ale w każdym razie u mnie śmiga jak ta lala :yes: No i co najważniejsze - wreszcie mam zasięg w kuchni, przez wszystkie ściany :D Thank you Fedora Team :love:



Skoro już jesteśmy przy temacie WiFi to napomknę o WSB, gdzie wreszcie pojawiło się to dobrodziejstwo - a przynajmniej tak wszyscy mówią :smile: W obrębie uczelni działają dwa access pointy (AP) i już wkrótce w studenckim Extranecie mają pojawić się szczegóły dotyczące połączenia (klucz, etc). Pozostaje tylko śmigać do budy z lapciakiem i pozostawać on-line :headbang:

Exercise makes master

Jestem na drugim roku i trzeba już powoli zacząć myśleć o nieubłagalnie zbliżajacych się, wakacyjnych praktykach studenckich. Taaa, to już w przyszłym roku. Trochę dziwnie, że w wakacje, no ale cóż - ta uczelnia tak ma (nie wiem jak inne) i nic nie poradzę. Dobrze chociaż, że właściwie już sobie zaklepałem miejsce odbywania tej jakże ekscytującej przygody i nie będę musiał tułać się gdzieś po zadupiu województwa. Jeśli wszystko pójdzie jak należy (czyt. podanie zostanie rozpatrzone pozytywnie), to już 30 czerwca pojawię się na 6 tygodni w Zespole Informatyków naszej piekarskiej urazówki. To duży, wojewódzki szpital, więc może ktoś z Was o nim słyszał (nie powiem, że może ktoś tam leżał :wink: ). Zapytacie: co to za miejsce na praktę dla informatyka? Odpowiem tyle, że wybrałem je ze względu na... lokalizację, lol :faint: No, nie będę owijał w bawełnę. Po prostu blisko mam (< 1km), a że jestem potwornie leniwy to chyba lepszego miejsca nie mogłem obrać :whistle: Inna sprawa, że po/w czasie studniów chciałbym odpalić własny biznes (heh, odległe i odważne plany), a wówczas CV z super-cool-odjechanym miejscem odbywania praktyk raczej mi się nie przyda (szef z pewnością dostrzeże ogromny potencjał we mnie drzemiący :o: ).

W ubiegłym miesiącu (czy tam w październiku) pojawiła się również propozycja odrobienia w czasie studiów służby wojskowej, co w sumie jest bardzo interesującą sprawą tym bardziej, że takie odrabianie trwałoby zaledwie 6 tygodni :eyes: Cała procedura wygląda mniej więcej tak: zapisujemy się na 10h zajęć teoretycznych z Przysposobienia Obronnego, po czym piszemy egzamin. Od jego wyniku zależy czy otrzymamy propozycję wyjazdu do koszar na dwa trzytygodniowe turnusy (z tygodniową przerwą pomiędzy) czy też wrócimy do punktu wyjścia (czyt. 9 miesięcy) :no: Ponoć istnieje też możliwość przeniesienia bezpośrednio po egzaminie do rezerwy, co byłoby mi na rękę, jednak to informacja niesprawdzona. Wniosek o zapis na zajęcia PO złożyłem, jednak ciągle zastanawiam się czy nie zrezygnuję z tego wszystkiego po pierwszym spotkaniu:

  1. Wciąż żyję nadzieją, że nowy Mr. Premier und Świeży Jego Rząd doprowadzą do cudu zakończenia przymusowego poboru zanim obronię pracę licencjacką
  2. Odrabianko odbywa się w czasie wakacji i perfidnie pokrywa się z praktami, co całkowicie eliminuje przyszły rok
  3. Zajęcia PO będą odbywały się we wtorki od 17 (~2.5h) co oczywiście również nie jest mi na rękę w sytuacji kiedy zajęcia kończę o 11:10 :rolleyes:

Tak więc, wszystko okaże się już w najbliższy wtorek. Z pewnością będzie czas na jakieś pytania ze strony publiczności i wtedy mam nadzieję rozwiać wszystkie swoje wątpliwości. Co z tego wyniknie napiszę pewnie przy okazji kolejnego posta :smile:

A bit of culture

Ostatnio kurczę jakoś tak się złożyło, że zakończyła się emisja jesiennych odcinków wszystkich seriali, które regularnie oglądałem w weekendy. Najpierw Prison Break (niedziele), tydzień temu Tajemnica Twierdzy Szyfrów (piątki) i Kryminalni (sobota), a wczoraj Ekipa (czwartki). I nie miałbym teraz pewnie co robić w te jakże klimatyczne, jesienno-zimowe wieczory, gdybym nie pomyślał o dobrej książce :happy: Ostatnio jakąkolwiek czytałem w zeszłym roku, w sierpniu (Kod DaVinci Browna), więc postanowiłem się zaopatrzyć w coś nowego i dosyć grubego, aby nie skończyć za prędko :D Kilka miesięcy wstecz usłyszałem w radiu (to było na parkingu przed Biedronką p: RMF, pamiętam jak dziś) reklamę, która przykuła moją uwagę. Coś tam było gadane o terrorystach islamskich, o jakimś ataku nuklearnym na 12 miast Bliskiego Wschodu czy coś. Fabuła wydała się interesująca, ale jakoś zignorowałem publikację nie zapamiętującąc ani tytułu, ani autora. Jakiś czas później naszło mnie na odnalezienie jej, jednak kilkuminutowe (lol?) poszukiwania spełzły na niczym :yuck: I znowu zapomniałem się na dłużej. Dopiero kilka dni temu ponownie nabrałem ochoty. Książka nie dawała mi spokoju, więc tym razem poświęciłem googlowaniu więcej czasu. Poszukiwałem różnych fraz, czegokolwiek co kojarzyło się z Islamem, terroryzmem, bronią jądrową, etc, ale szukajka nie zwracała niczego konkretnego. Ostatecznie poszedłem po rozum do głowy i wyciągnąłem z Merlina listę literatury wydanej w sierpniu. No i znalazłem. Powieść nosi tytuł Żywioł Ognia i została napisana przez Nelsona DeMille. Opis na stronie wydawnictwa tylko potwierdzał, że to to czego szukałem:

Wyobraź sobie świat bez terroryzmu. Bez wojny o naftę, bez islamskich bojowników, bez kontroli na lotniskach. Wyobraź sobie, że bomby atomowe wymazały z mapy cały Bliski Wschód...

Musicie przyznać, że zachęcające :up: Teraz będę sobie spokojnie, bez pośpiechu czytał po kawałeczku. Nie lubię czytać jednym tchem, wolę siedzieć w książce dłuższy czas, całkowicie zanurzając się w fabule :cool: Obecnie jestem przed częścią trzecią z dziesięciu (co akurat tutaj nie ma znaczenia, bo książka jest zbudowana dosyć niestandardowo - posiada 620 stron, z czego pierwsze dziewięć części zajmuje ich 350, a ostatnia część drugą połowę p: ). O postępach w czytanku okresowo informuję poprzez mojego Twittera.

Footer

W ostatnich dniach nasiliła się znacznie liczba aktualek jakie wysyłam do Twittera. Jakoś do tej pory nie miałem okazji zbyt często tam pisywać, a to z tego prostego względu, że wydarzenia zasługujące na wzmiankę o nich najczęściej mają miejsce poza komputerem, zaś ceny sms'ów wysyłanych za granicę nie zachęcające - wszak 20 groszy to majątek :D ZDZIERUSY Z ORANGE! Istnieją jednak na świecie ograniczenia, które można ominąć i ten problem również do nich należy. Dlatego napisałem drobny pehapowy skrypcik, którym się oczywiście z Wami dzielę. Zaznaczę od razu, że do podstawowych wymagań należą: karta SIM z numerem w Orange i pakiet SMS za 1 grosz - resztę można skombinować na poczekaniu :smile: Szczegóły w pliku read.me.txt. Jak łatwo się domyśleć, sam korzystam z tego cuda i póki co działa bez zarzutów. Dobra, nie będę się rozpisywał - wypróbujcie sami i dajcie w komentach znać co o tym sądzicie. Kod jest oczywiście wolny. Można rozprowadzać, modyfikować, używać w swoich projektach, nawet nie trzeba o mnie wspominać :spock:

Chyba już wiem dlaczego tak rzadko tutaj pisuję. Bo za długo to trwa. Dzisiaj znowu poświęciłem cały wieczór :ko: Hmm, niech no pomyślę... Od której to skrobałem? Od 16:00, 17:00? Jakoś tak. A tu już 00:49 dnia następnego (dlatego traktujcie posta jak napisanego 7 grudnia p: ). Oczywiście nie liczę przerw Homer: Doh! Dobra. Zmykam. Do zobaczenia znowu tutaj, za kilka tygodni, może wcześniej.

PS. Utworzyłem wczoraj nową grupę - .php. Jeszcze nic tam nie ma, ale mam nadzieję, że do kolejnego spotkania jakoś to rozwinę. Zapraszam więc wszystkich pehapowców i sympatyków tej genialnej technologii - dołączajcie do grupy.

PS2. Mam nadzieję, że nowy układ posta przypadnie Wam do gustu. Postanowiłem podzielić całość na sekcje, aby lepiej się czytało i odróżnić jakoś poszczególne tematy. Czekam na opinie.

A Lesson Learned

, , , ...

Skąd wiem, że wakacje się skończyły? Bo jest coraz chłodniej? Bo Polsat emituje drugi sezon Prison Break'a? Bo codziennie muszę na plecach tachać do Chorzowa stos makulatury? Nie. Chociaż to ostatnie ma sporo wspólnego z prawdziwym powodem p: A więc? Tak! Musiałem przestawić swój lekko zmodyfikowany w czasie wakacji zegar biologiczny i zacząć kłaść się przed północą zamiast o 2:00, a wstawać kwadrans przed 6:00 zamiast w południe :faint: No dobra. Żarty żartami, a tu wdepnąłem w drugi rok - akademicki (czyż to nie brzmi dumnie? :happy: ) rzecz jasna. Ktoś może być przypadkiem ciekaw, co się zmieniło, jakie przedmiociki mi doszły, jakie wypadły, etc. Cóż, szczęśliwie ubyło całego tego ekonomicznego szitu, za którym szczerze nie przepadam. I nie licząc kilku fajnych przedmiotów stricte informatycznych, na tym mógłbym zakończyć wymienianie pozytywnych zmian w moim planie :irked: Szkoda, że czasem jednak w życiu sprawdza się powiedzenie nigdy nie jest tak źle, żeby nie mogło być gorzej :ko: W tym przypadku pasuje jak ulał, bo zgroza ekonomiczna została zastąpiona piekiełkiem matematycznym :devil: Mało, że standardowa matma się nie skończyła (na co wszyscy w grupie liczyli :D ), to dołożyli nam jeszcze dwa inne matopochodne przedmiociki: rachunek prawdopodobieństwa und przez-wszystkich-kochaną statystykę - zainteresowani wiedzą co to za przebiegła bestia cow A przepraszam! Jest jeszcze jeden przedmiot przesiąknięty ekonomią. Angielski. Dokładniej - jak to w planie pisze - angielski fachowy :eyes: Fachowy jak to fachowy, związany jest z profilem nauczania, a że nasza uczelnia ma charakter mocno ekonomiczny, to wiadomo... Z pozytywów, mogę wymienić tak interesujące, nowe zajęcia jak: bazy danych, szybkie programowanie aplikacji i programowanie aplikacji bazodanowych. To jest naprawdę ciekawe. Są też algorytmy i struktury danych, administracja sieci lokalnych i rozległych czy projektowanie systemów informatycznych, jednak nie umiem jakoś odnaleźć w nich niczego pasjonującego :left: Oczywiście są to przedmioty informatyczne, dlatego nie stanowią dla mnie problemu, ale - tak jak powiedziałem - nie pociągają mnie. Taa. Co tam jeszcze zostało? No... WF p: Tutaj nic się nie zmienia, dalej chodzę na siłkę, z tym, że teraz w poniedziałki. BTW. Ukończyłem pod koniec września stronkę SWFiS, więc jeśli ktoś chce zobaczyć, to efekty ~2 tygodniowej pracy dostępne są tutaj :cool:

Odchodząc powoli od tematów edukacyjnych, muszę pochwalić się moim świeżym wciąż członkostwem w programie MSDN-AA :happy: Tak. W związku z tym, że ucząc się o m.in. bazach danych musimy korzystać z narzędzi pewnej firmy, z którą WSB podpisało cyrograf, należy skądś wytrzasnąć odpowiedni soft. I to najlepiej jeszcze legalny :no: Właśnie tu zaczyna się rola MSDN-AA. Dzięki tej inicjatywie, mogę bez opłat, dowoli korzystać z (nie oszukujmy się) średniej bazy oprogramowania, za które normalnie M$ każe sobie płacić (tu też się nie oszukujmy :rolleyes: ) o wiele za wiele. Heh. Taka prawda. Cóż, może przynajmniej będę miał okazję żeby przekonać się na własne oczy jak niewiele ta cała Vista jest warta :yuck: W każdym razie, póki co zassałem Accessa 2003 (z angielskim interfejsem? Homer: Doh! ) i próbuję dorwać bardziej potrzebny na chwilę obecną MS SQL Server 2005, w czym serwery wielkiego Billa starają się mi przeszkodzić. Przeszkadzają całkiem skutecznie, bo pobieram już chyba czwarty raz :ko: Dziś nawet dojechałem do 46%, po czym transfer spadł z ~70kB/s do zera, a (widocznie tego nie lubiąca) aplikacja pobierająca obwieściła kolejny raz błąd pobierania. No nie wiem, będę jeszcze walczył :knight: :chef: , ale jest ciężko. Oj jest. Gdzie tam do Visual Studio? :whistle:

Zostając jeszcze momencik przy programowanio-skryptowaniu, chciałbym wrócić do mojego lipcowego (?) posta, w którym umieściłem link do skryptu bashowego zliczającego uptime kompa. Pewnie poza mną nikt go nie używa, ale co tam p: Zauważyłem jakiś czas temu, że nieprawidłowo jest zliczany całkowity czas pracy komputera. Minęły jakieś dwa miesiące, a tu już zapisane ponad 80 dni :eyes: Może i wynik byłby realny, ale raczej tylko wtedy gdybym miał lapka na chodzie 24/7, a tak nie jest. W najbliższym czasie postaram się poszukać błędu i upnąć wersję 1.1 na serwer (w razie gdyby jednak ktoś korzystał :cool: ). Jeśli się uda to spróbuję załączyć też odpowiedni skrypt, który naprawi wpisy w popsutych plikach.

Jakieś dwa tygodnie temu, Marcin - współtwórca naszej, parafialnej strony internetowej napisał do mnie z ciekawą sprawą. Serwer, na którym stoi serwis, został zakupiony dawno temu, bodajże na Allegro, w jakiejś promocji Foxnetu za 20PLN. Wiadomo, na Allegro hosting jest tani, ale trzeba uważać, żeby nie trafić na jakiegoś kanciarza, bo może skończyć się smutno. Tu na szczęście było przyzwoicie. Firma nie zmyła się po miesiącu, a nawet muszę przyznać, że od jakiegoś czasu ich serwery pracują podejrzanie przyzwoicie :bandit: Teraz jednak nagle okazało się, że przycięli nam parametry. Lol. Niemożliwe? A jednak. W związku z tym, że we wrześniu w parafii pojawił się nowy wikary, trzeba było zrobić porządki z pocztą. Przy próbie założenia konta, wystąpił błąd: posiadanych kont pocztowych 6/1 :lol: Takie rzeczy tylko w Foxnecie moi mili. O 20 zeta targować się nie będziemy, bo to prawie jak za darmo, więc postanowiliśmy rozwiązać problem inaczej - przenosząc całą obsługę poczty na serwery Google. Do tego jednak potrzebna jest własna domena. I tu zaczęła się mała debata; może ta, a może tamta... Stanęło jednak na tym, że w tygodniu przejdę się do Urzędu Miasta i popytam o subdomenkę w .piekary.pl :smile: Po zebraniu wniosków, umów i regulaminów oraz kilkudniowym oczekiwaniu na podpis proboszcza, wreszcie we wtorek zaniosłem wszystko z powrotem i teraz czekam. Czekam na wpisy NS dla subdomeny oczywiście (z tego jednak, co widzę, jeszcze nic nie zrobili :irked: ). W każdym bądź razie, już niedługo paskudnie długi i nieprzyjemny adres szarlej.swtrojca.foxnet.pl zamienimy na łatwy do zapamiętania, lekki, przyjemny i niezwykle intuicyjny swtrojca.piekary.pl :yes:

Na koniec zostawiłem sobie dzisiejszego (a teraz to właściwie już chyba wczorajszego) GWOŹDZIA PROGRAMU :smile: Prawdziwy cukiereczek :smile: O co chodzi? No dobra. I tak pewnie nikt tego nie liczy :worried: Otóż, 5 października blog niniejszy ukończył swoje pierwsze DWA latka :hat: :jester: :drunk: wine :sing: :cheers: Tak, tak. To już tyle minęło od pierwszego posta. Dziwnie to nawet wyszło, bo zgodnie z tym co wówczas (jeszcze przed maturą!) pisałem, całość miała trwać tylko te 10 miesięcy do egzaminów. A trwa aż do dziś. I mam nadzieję, że potrwa jeszcze trochę, bo mimo, że bloga odwiedza (co tu dopiero mówić o czytaniu :wink: ) niewiele osób, to jednak odwiedzają. Miło mi :smile: Pozdrawiam serdecznie wszystkich moich blogo-czytaczy, proszę o pamiątkowe komentarze :D i... byle do kolejnego roku :wait:

Love TKO

, , , ...

Wyjechałem z miasta :happy: No. Ale już wróciłem p: Pod koniec lipca postanowiłem sobie trzasnąć mały - trochę przymusowy, a trochę nie - urlopik. Wyjechałem w sumie na tydzień. Cztery dni spędziłem u babuni #1, gdzie jedyną sensowniejszą rzeczą jaką robiłem było rozgrywanie cziterskich partyjek w EuroBussiness z 12-letnią kuzynką. Hehe, ona też oszukiwała... żeby nie było :spock: Swoją drogą: ta gra nadal żyje i ciągle można się przy niej świetnie bawić :eyes: (przynajmniej jakiś czas). Poza graniem poobijałem się trochę tu i tam, połaziłem drogą wzdłuż pobliskiego (bardzo) lasu z playerem w uszach, poczytałem zaległe teksty (w tym skopiowaną na dysk Dekadę i niedokończoną Dekadę II TangoDelty z GF - zawsze obiecywałem sobie, że kiedyś w końcu przeczytam i wreszcie znalazł się odpowiedni moment; świetny materiał, polecam scenowiczom :up: ). Jakoś te kilka dzionków przeleciało. Potem wybraliśmy się do chrzestnej na nockę, w niedzielę jeszcze zahaczyliśmy o babunię #2 i w poniedziałek powrót.

We wszystkim zawsze trzeba wyczuwać podstęp, dlatego nie było niczym dziwnym, że akurat w te wakacje i akurat teraz zapadła decyzja o remoncie mojego pokoju :yuck: Cała operacja trwała ponad tydzień i rozpoczęła się zaraz po przyjeździe. Postanowiliśmy skończyć raz na zawsze z tapetami, wreszcie położyć wszędzie gładź, pomalować to na jakiś sensowny kolor i mieć spokój raz na zawsze (no... może na parę lat p: ). Sensownym okazał się kolor o wdzięcznej nazwie zroszonej trawy i taki też zdobi w chwili obecnej moje cztery ściany. Nie lubię remontów, więc tutaj utnę temat :D

Teraz sprawy mniejszego kalibru. Wskoczyłem parę dni temu na stronkę lokalnego OKE i doczytałem się, że wyniki z technika zostaną ogłoszone tak jak w zeszłym roku, czyli ostatniego sierpnia. To jeszcze tylko kilkanaście dni. Nie ukrywam, że wiążę z tą datą spore (o ile nie ogromne :rolleyes: ) nadzieje. Fajnie byłoby mieć TO już zaliczone i iść do przodu ze spokojnym sumieniem (wiem co piszę :spock: przez brak tego dyplomu w mojej teczuszce, odczuwam straszny niedosyt). Dalej. Na dzień przed moim wakacyjnym wypadem, wyczaiłem na stronie Inteligo, że swoją kartą mogę płacić jak normalną Visą (wczesny, co nie?) :eyes: Oczywiście nie mogłem się powstrzymać i postanowiłem sprawdzić czy rzeczywiście tak jest, no i jaką prowizję sobie potrącą :wink: Okazję do wydania kilku złotych wykorzystałem na GoDaddy, gdzie to nabyłem po niezwykle korzystniej cenie domenkę PAJAK.CC. Hehe. Przyznam się, że polowałem na coś takiego od dłuższego czasu. Wszystkie com'y, net'y, pl'e i pozostałe interesujące końcówki już dawno zajęte, więc szukałem innych ciekawych opcji. Przyznacie chyba, że CC (Wyspy Kokosowe monkey ) takową jest. Mnie też się spodobała. W Polsce wszystko jest cholernie drogie (no, nie licząc mleka z Biedronki :wink: ), a domeny CC to już w ogóle. Ceny wahają się od 75 do nawet 250PLN. 75 zeta to najlepsza u nas oferta. Niestety rejestrator nie wykazał odrobiny dobrej woli, olewając obydwa moje maile z pytaniem, więc zrezygnowałem i zapłaciłem Amerykańcom :furious: Transakcja przebiegła błyskawicznie, już na drugi dzień rano (kupowałem o 3:00, więc w zasadzie to ten sam dzień :D ) adresik nadawał się do użytku. Polecam. Zapłaciłem $19.90, ale znalazłem jeszcze na Google kod promocyjny -10% (klik, klik) i tak wyszło $17.90 :smile: Good deal. Bank za zakupy w dolcach skasował jedyne 1.18PLN, więc jest chyba OK. Chyba, bo jeszcze mnie nikt nie ograbił. Pamiętajcie dzieci :wink: nigdy nie podawajcie numeru swojej karty na żadnej niepewnej stronie (GoDaddy jest raczej w porządku). Przestrzegał Wujek Dobra_Rada p: Szybka rejestracja i niskie ceny już skusiły mnie do dalszych zakupów. Przed momentem nabyłem sobie nowego com'a (jeszcze nie zdradzę pełnej nazwy) za $7.15 - taniocha. Prawda, NetArt sprzedaje domenki COM po 4.90PLN, ale jak popatrzę na cenę, którą przyjdzie mi zapłacić po roku za odnowienie (całe 5 dych Homer: Doh! ), to wolę te 20-parę-złotych dać w GoDaddy. Tak więc, zapraszam pod mój nowy adresik. Dużo tam nie znajdziecie, ale można chociaż popatrzeć skoro się narobiłem :D Ehhh, kolejny post wyglądający jak scenariusz odcinka peruwiańskiej telenoweli... To wszystko tym razem. Dziękuję, pozdrawiam.

PS. Razem z ostatnim postem, minął nas mały jubileusz. Zauważyłem dopiero kilka dni temu. Pięćdziesiątki spróbuję nie przegapić :wink:
PS2. Parę dni temu w na ekrany polskich kin wszedł film Transformers, natomiast wcześniej, bo w czasie moich małych wakacji, ja miałem okazję zobaczyć pokaz przedpremierowy - całkowicie ekskluzywny, jednoosobowy :cool: TUTAJ macie foto z gali.
October 2008
MTWTFSS
September 2008November 2008
12345
6789101112
13141516171819
20212223242526
2728293031