Thursday, June 30, 2011 1:52:40 PM
egzamin, magisterka, wakacje, 2011
...
Kiedy dwa lata temu miałem obronę pracy licencjackiej nawet nie podejrzewałem, że dziś będę już po kolejnej obronie. Wtedy znałem termin egzaminu już na miesiąc przed. To wszystko jakoś tak powoli się zbierało, czułem powagę chwili.
A teraz? Spodziewałem się terminu w tym tygodniu, ale jednak poniedziałkowy telefon z Dziekanatu z powodzeniem mnie zaskoczył: obrona za dwa dni. I tym sposobem wszystko już za mną. Wielkie zamieszanie na finiszu semestru szybko przeszło w oczekiwanie na dzień sądu. W końcu wyrok zapadł: udało się.
Read more...
Sunday, September 26, 2010 11:16:13 AM
sesja, dyplomówka, ratio, kino
...
Koniec wakacji, jesień idzie. Pora więc coś napisać coby następnym razem było mniej

Na szczęście wiele się nie działo to i pisania dużo nie będzie. Jedziemy.
Read more...
Tuesday, July 13, 2010 2:18:00 PM
wsb, wakacje, seriale, laptop
...
J* Opera! Tyle razy straciłem przez nią napisanego całkiem albo prawie posta, ale dalej ją uwielbiam

No, a
autosave oczywiście nie działa, mimo że od ratowania w takich właśnie sytuacjach jest... No nic. Nie można poddawać się przeciwnościom losu, więc jedziemy jeszcze raz, od początku.
Minął kolejny rok i znowu nazbierało się trochę spraw do opisania, ale myślę, że nie ma sensu wspominać o wszystkich, bo 1) można zanudzić Czytelnika na śmierć, 2) to nie pamiętniczek... a może? W każdym razie wybrałem, całkiem jak naczelny jakiegoś szmatławca, tematy najbardziej bulwersujące, szokujące i ociekające skandalem

Aby wszystko miało choć odrobinę sensu, będę pisał chronologicznie. Zacznijmy więc ten cyrk.
Read more...
Monday, June 29, 2009 9:17:35 PM
sesja, wsb, ratio, egzamin
...
Nadeszła pora na kolejny wpis na moim legendarnym blogu

Dzisiejszy post jest jednak szczególny i specjalny. Po pierwsze dotyczy największego wydarzenia w moim życiu, jakie ma miejsce w tym roku. Po drugie znowu minęło trochę czasu, znowu poleciałem w kulki, ale(!)... nie zapomniałem. Ot, zbierałem ciekawszy materiał do opisania. Mam nadzieję, że dziś wreszcie będzie nieco krócej a treściwiej. Zapraszam moich przyjaciół, wiernych czytelników, do lektury.
Poniedziałki znowu są z@jeb!$teChcąc upewnić się, że na pewno maturę zdawałem trzy lata temu

, zajrzałem do swojego wielkiego
archiwum postów i faktycznie. A dziś? Dziś kolejne wielkie wydarzenie. Jak grom z jasnego nieba uderza we mnie koniec studiów. Tak. Trzy lata już minęły odkąd wyruszyłem na podbój WSB. Bardzo zżyłem się z tymi murami, z ludźmi, a dzisiaj słyszę nagle, że... już nie mogę się legitymacją posługiwać, bo jestem absolwentem. Takie pożegnanie

Szczerze, naprawdę zaskoczyło mnie tempo w jakim to wszystko się odbyło. Kiedy technikum kończyłem to te matury cały miesiąc się ciągnęły, pisemne, ustne, potem wyniki, zawodowy egzam. Jakoś z takim spokojem i powagą się to wszystko odbywało. A studia to raz, dwa. Szybka sesja (zaskakująco!), drobne potknięcia (jakżeby inaczej?), odrobina stresu. Potem niecały tydzień przerwy, kilka dni (i nocy) niesamowitej harówki nad materiałami, przygotowanie do obrony, która dziwnie szybko pojawiła się na horyzoncie i... to już dzisiaj.
Read more...