Skip navigation.

Log in | Sign up

Z perspektywy pomaranczy

czyli pare slow o zyciu w Barcelonie

Nic nowego

Tradycji stala sie zadosc i tegoroczne mazurki zostaly wypieczone i co wazniejsze pieknie przystrojone :smile:.

Autorstwa Korzenia i tak troszke pamieci Gaudiego.


Nic nie interpretujace moje esy floresy

Wesolego Jajka!

Nar ciochy

Metro, pociag, samolot, pociag, metro, pociag, pociag, samochod i juz bylam na miejscu, czyli w malenkiej wiosce we wloskich Dolomitach :smile:
Tydzien na nartach super udany - nigdy nie mialam tyle slonca i tak wysokich temperatur a przy okazji wciaz swietne warunki sniegowe. Kondycja w tym roku tez nieco lepsza, kolana nie bola a i nosek tradycjnie opalony. Towarzystko jak co roku swietnie, tym razem nawet w wiekszym gronie. W drodze powrotnej dzien z siostra w Mediolanie, gdzie po raz kolejny przekonalysmy sie, ze Gdansk to piekne miasto, bo taki Mediolan jakos szczegolnie nas nie zachwycil. Ale trzeba oddac, ze jadlysmy najlepszego tunczyka (surowego) i panakote w zyciu.
W pracy twarde ladowanie na izbie przyjec, ale za to udalo mi sie wyhaczyc miedzy dyzurami calkiem dlugie wakacje w lipcu :smile:

Narazie na narty

Siedze w domu przy otwartym oknie. Choc slonce schowalo sie juz za przeciwlegly budynek, nadal wpada dosc cieple powietrze.
Pakuje sie - jutro wyjezdzam na narciarski tydzien. Dzis zalatwiam ostatnie sprawy i nawet ja, osoba, ktora internet ma od baaaardzo dawna, nie moge sie nacieszyc/nadziwic, ze sprawy te zalatwilam z taka latwoscia online: bilet lotniczy (jestem juz nawet po checkinie), bilet na pociag we Wloszech, videorozmowa z Wojtkiem a wszystko przy akompaniamencie radiowej Trojki.

W pracy wszystko gra. Co prawda ostatnio mylnie rozpoznalam ropien okolomigdalkowy, bo okazal sie byc gruzlica kregowa C1-C2 nervous , ale za to niemal w calosci samodzielnie usunelam laserem raka struny glosowej :up: (to u innego pacjenta rzecz jasna)

Ide konczyc pakowanie.

M jak niemozliwe

Dzis z kolei wizytuje piekna murzynke. Ciezko sie wyslawia wiec pytam czy woli po angielsku. Ona, ze tak. Lecimy dalej z objawami. Gdy zabieram sie za pisanie wypisu zagaduje skad jest. Ona, ze NYC, ale mieszka teraz w Barcelonie. Ja, ze nie ma amerykanskiego akcentu. Ona, ze nie, bo urodzila sie ....(i tu nie pamietam, ale to malo istotne). Mowie jej, ze ja jestem w Polski. Ona, ze prosze, co za zbieg okolicznosci, bo wlasnie w szpitalu minela sie ze swoim znajomym ktory tez jest Polakiem. Po czym dodaje, ze od ponad 2 lat, a zaczela gdy mieszkala jeszcze we Francji, oglada w kazda niedziele na polskim kanale (TV Polonia, ma podpisy po angielsku) serial. M jak Milosc.

Gdy za duzo czasu spedzam na izbie przyjec...

Wizytuje kobiete z cialem obcym w przewodzie sluchowym zewnetrznym - wpadla jej jedna z igiel do akupunktury. Igle wyciagam a kobieta pyta, czy dla pewnosci moge zajrzec w drugie ucho.
Zagladam i mowie:
-tutaj jest tylko jakis facet, ktory macha reka i przesyla pozdrowienia
A kobieta schodzac z fotela chichocze:
-jesli to Richard Gear to go tam zostaw :smile:

14tego lutego minely dwa lata mego pobytu w Hiszpanii. Jak na razie bardzo udane.

Slowka

W czwartek przygladam sie operacji - usuniecie krtani. Operuje nasz szef sekcji onkologicznej. Preparuje, tnie, wycina, podwiazuje naczynia. Na zmiane uzywa nozyczki i skalpel elektryczny. W pewnym momencie ze sredniej wielkosci naczynia zaczyna sikac krew i zalewa cale pole operacyjne. Szef krotko i stanowczo: Kurwa! Przynajmniej dla mnie to tak brzmi, a on w rzeczywistosci prosi instrumentariuszke o narzedzie o ten nazwie, zeby sikajace naczynko zlapac.

Curva - skret, zakret, krzywa. W naszej klinice nazwa dla zakrzywionego Kochera :smile:

Przy okazji tego slawnego wyrazu. W statystyce mamy curve Gaussa a na drogach niebezpieczne curvy (curvas peligrosas).

Zakupowe szalenstwo

W tym sklepie spedzilam chyba blisko 2 godziny szukajac prezentow. Wyszlam z trzema drobiazgami dla siebie :smile:
W temacie swiatecznym to jeszcze kupilam gwiazde betlejemska (ten kwiatek) i na okno swiecaca sniezynke.

A w dziale fotograficznym zdjecia z Camp Nou. Teraz cale miasto szykuje sie na sobotnie spotkanie Barca-Madrid...

Dzis tez w koncu przestalam byc oficjalnie mieszkanka Sevilli :rolleyes:

Dlugi weekend

Goscie, czyli Dorota i Petar wlasnie wyszli. Z okazji Mikolajek podjelam lasagna i tiramisu domowej roboty. Jutro natomiast mamy w planach krotki nordic walk plaza na polnac od miasta. Mam nadzieje, ze pogoda sie utrzyma.
A tak w ogole mam sie swietnie :smile: Czasem az boje sie mojego dobrego nastroju (podwyzszony?), ktory od 2 miesiecy mnie nie opuszcza. Do tego poniedzialek wolny (mamy tu swieto) a najblizszy dyzur dopiero za 2 tygodnie :D a zaraz potem swieta. la la la la .....

Teoria wzglednosci czasu - potwierdzenie

Dzwonie do Franklina:

Ja: hej, to co, idziesz na kolacje do Charlotty?
F: tak tak, na 19 prawda?
Ja: tak, nic sie nie zmienilo, umawiamy pod jej domem?
F: o tak, swietnie, o 19:30?
Ja: ???

Ja bylam na miejscu o 19, Franklin po 20 :smile:

Uroki poludnia

Podczas gdy w pewnych krajach mieszkancy zmagaja sie z zamiecia i zawiejami, nosza rajstopy pod spodniami i nie wychodza z domu bez beretki, inni ciesza sie jeszcze piekna jesienia :smile: I tak to w poprzedni weekend z Dorota i Petarem odbylam cudowny wypad na Costa Brava. Zwiedzilismy Cadaques (gdzie w sloncu na dworzu zjedlismy pyszny obiad), Cap de Creus (najbardziej wysuniety na wschod punkt Hiszpanii) i Port Lligat (z domem narodzin Salvadora Dali).

No dobra, do zdjecia zdjelam bluze :cool:
Wiecej zdjec w dziale fotograficznym.

Dlugi weekend lecz nie tutaj

Niestety 11 listopada nie jest w Katalonii obchodzony i jutro i pojutrze normalnie trzeba do roboty. Ostatnie dni dosc ciekawe - zaczelo sie do dyzuru w czwartek, w trakcie ktorego w nocy nie mialam zadnego (liczbowo 0) wezwania (kilka telefonow, wiec do konca nie pospalam). W piatek koncert jeden. W sobote praca nad rozdzialem ksiazki (na europejski zjazd ENT) a wieczorem mecz na Camp Nou. Tak tak, znowu dostalam bilet od szanownego dr. Moragasa i siedzialam 30m od murawy ogladajac szesc (liczbowo 6) bramek, ktore Barca bezlistosnie strzelila Real Valladolid. W niedziele dalej siedzialam nad ksiazka a wieczorem koncert dwa. A teraz siedze, pije Estrelle Damm (lokalne piwo, jeny, ale mi sie pic chcialo, szczesliwie chlopak pod domem mial jeszcze otwarte) i czytam jak to NRL (Naczelna Rada Lekarska) zalamuje rece, ze tyle lekarzy wyjechalo za granice. Oni bardziej zalamuja rece nad specjalistami, wiec w sumie mnie ich tak nie szkoda (a powinno :wink:).
W miedzy czasie walcze z zapaleniem zatok. W aptece bez problemu kupilam Codeine, a pani jedynym pytaniem bylo czy chce 10 czy 20 tabletek. Jesli byc cpunem to tylko tutaj :wink:
Jutro dzien operacyjny, wiec wstaje z przyjemnoscia.

W oczekiwaniu

Dzis niespodziewana kolacja, bo decyzja zapadla o 18, na ktora przygotowalam otrzymany niedawno Haggis (prawdziwy ze Szkocji) z kozim serem . Smakowal wybornie :smile: Na drugie hamburgery a na deser kasztany (no nie, nie z placu Pigalle, Zuzanna bylaby niepocieszona).
A teraz przeczekam suszac glowe na pierwsze wyniki. A to stworzyl wczoraj przy barcelonskiej plazy amerykansko-kubanski artysta Jorge Rodríguez Gerada. Nie ukrywam, ze dopinguje Barakowi.

Szkockie klimaty

Od 2 dni pada i jest zimno i ciemno i generalnie z dnia na dzien lato sie skonczylo, przyszla zima i nie wiem co z jesienia. Jeszcze w poniedzialek chodzilam na dworze w krotkim rekawku a dzis siedze w domu w bluzce i bluzie, dlugi rekaw i skarpetki a i tak mam zimne dlonie i czubek nosa.

Pazdziernik przelecial jak z bicza strzelil. Mialam troche gosci, bylo bardzo milo. Z ich udzialem udalo sie niemal wykonczyc mieszkanie (99% Ikea). Odkrylam, ze sobotnie wyjscie na dyske wiaze sie juz z dwoma dniami rekowalescencji a nie jak bylo jeszcze na studiach niedzielnym porankiem... W pracy super, jedyna nieprzyjemna rzecz to dyzury, ale majac tylko 4 na miesiac nie moge specjalnie narzekac.

Jutro ide na koncert Herbie Hancocka, za tydzien na Adrianne Calcanhotto (nie znam, ale poznam) a jeszcze pozniej Sigur Rosa. Jednym slowym korzystam z czasu i miejsca :smile:

Edit: wlasnie kupilam jeszcze bilet na Brad Mehladu - Joshua Redman Duo

Raport

Dyzur ja jak i pacjenci przezylismy. Nic strasznego nie przyjechalo, oddzial bardzo spokojny, od 2:30 spalam do rana :smile: Rano szybki obchod i do domu.
Dzis dostalam wejsciowke od asystenta na sobotni mecz FC Barcelona - Atletico de Madrid. Miejsce na trybune chyba jakies 30 metrow od murawy :yes: To bedzie moja trzecia wizyta na Camp Nou od przyjazdu, robie sie wytrawna barseloniara hahaha.

Filety z twojej kobiety czyli szybkie recenzje

Wrocilam wlasnie z kina z Mamma mia. Wybawilam sie cudownie i z czystym (od szmerow i klikow) sercem polecam. W drodze do i z kina przesluchalam nowa plyte Maria awaria i sercem rownie czystym rowniez polecam. I na koniec jeszcze o mniej ambitnych produkcjach - pierwszy odcinek trzeciej serii Dextera oraz dwa pierwsze odcinki drugiej serii Californication - mozna smialo sie zaopatrywac :wink:.

Ale za to niedziela...

Mam internet, calkiem szybki nawet, do tego w pakiecie z telewizja. Nie mam co prawda telewizora, ale raz, ze sie do jego zakupu przymierzam, a dwa przegladajac w gazetach program telewizyjny widze, ze nic specjalnego nie trace. Mam tez super hiper samosprzatajacy odkurzacz Roombe. Roomba sama jezdzi i slicznie ochedarza a ja w tym czasie moge baki zbijac.
W mieszkaniu brakuje mi jeszcze kilku lamp, polek, zawieszenia obrazkow (ktorych nie mam) oraz ponownego zagospodarowania szuflad i szafek, tym razem zastanawiajac sie co i gdzie poupychac.

Zmienilam dwa dni temu posciel na zimowa, ale nie daje sie jeszcze spac pod koldra. Musze wrocic do przescieradla z kocykiem. No za cieplo tu mamy P:

A tak w ogole to jestem po uroczym goszczeniu calej rodziny. Stopniowo pojawiali sie najpierw mama, potem tato, na koniec siostra (trase na lotnisko mam opanowana perfekcyjnie). Moze z czasem zamieszcze relacje fotograficzna, ale jak wiemy roznie z tym bywa...

W srode pierwszy dyzur... Obstawiam sama laryngologicznie caly szpital (nasz oddzial, kosultacje z innych oraz izba przyjec). Asystenta mam pod telefonem, jakies 15-20 minut od szpitala. Jakos przezyje, oby i pacjenci :wink:

Chwilowo

Internet mam na nowe mieszkanie zamowiony, ale nie wiem kiedy sie pojawi. Tym samym uprzedzam wszelkie ponaglenia o notki - wszystkich spragnionych wiesci z Kataloni prosze o cierpliwosc.
Z uszanowaniem,
Mi

Miszczyni kierownicy 2 - oby!

Na piatek mam zabookowana furgonetke i planuje przenosiny do wlasnego gniazdka. Znowu wiec bede szalec wielkim samochodem, tym razem w sieci jednokierunkowych ulic Barcelony. Nowe mieszkanie lezy rownie blisko Camp Nou jak stare w Sevilli lezalo Sanchez Pizjuan. Podejzewam, ze o bramkach Barcy bede dowiadywac sie przez okna :smile:
Pozostaje mi jeszcze kupic pralke, lodowke oraz stol, krzesla, sofe, sztucce, talerze, lampy i inne drobiazgi - slowem pol pietra Ikei i jakos przezyje...

"Gola gola strzelcie ku rwa gola"

Takim eleganckim tekstem zagorzali kibice (ale wiecie, tacy lysi z szalikami) wolali do przegrywajacych z FC Barcelona trzy do zera pilkarzy Wisly Krakow. A ja tam bylam, piwo pilam i sie wstydzilam :smile: (co krzyczeli po czwartej bramce nie wiem - musialam wczesniej wyjsc, zeby zdazyc na ostatnie metro - ale tez chyba wole nie wiedziec). Wrazenia z samego Camp Nou rewelacyjne, siedzialam na samej gorze, tam gdzie sa najtansze bilety :smile:, ale widzialam swietnie, czasem nawet moglam rozpoznac Eto', Henrego czy Puyola.



Przyszlam w neutralnej koszulce :smile:

Momenty

Parny, duszny, goracy wieczor. Siedzimy rozlozeni na poduszkach w arabskiej herbaciarni w srodku Ravalu, o swojsko po wizycie w Dubaju brzmiacej nazwie Medina Azahara. Pijemy super slodka miete, a wokol stoliczki, lampy, obrazki wszystko mniej lub bardziej arabskie. Puszczona muzyka tez nawiazuje. Raz po raz zerkam na telewizor na scianie, plaski, chyba HD. Reprezentacja Norwegii prowadzi z USA 2:0. Pilka nozna druzyn kobiecych.
December 2009
M T W T F S S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31