Saturday, 11. April 2009, 12:43:51
Tradycji stala sie zadosc i tegoroczne mazurki zostaly wypieczone i co wazniejsze pieknie przystrojone

.
Autorstwa Korzenia i tak troszke pamieci Gaudiego.
Nic nie interpretujace moje esy floresyWesolego Jajka!
Monday, 23. March 2009, 18:51:15
Metro, pociag, samolot, pociag, metro, pociag, pociag, samochod i juz bylam na miejscu, czyli w malenkiej wiosce we wloskich Dolomitach

Tydzien na nartach super udany - nigdy nie mialam tyle slonca i tak wysokich temperatur a przy okazji wciaz swietne warunki sniegowe. Kondycja w tym roku tez nieco lepsza, kolana nie bola a i nosek tradycjnie opalony. Towarzystko jak co roku swietnie, tym razem nawet w wiekszym gronie. W drodze powrotnej dzien z siostra w Mediolanie, gdzie po raz kolejny przekonalysmy sie, ze Gdansk to piekne miasto, bo taki Mediolan jakos szczegolnie nas nie zachwycil. Ale trzeba oddac, ze jadlysmy najlepszego tunczyka (surowego) i panakote w zyciu.
W pracy twarde ladowanie na izbie przyjec, ale za to udalo mi sie wyhaczyc miedzy dyzurami calkiem dlugie wakacje w lipcu
Friday, 13. March 2009, 17:42:16
Siedze w domu przy otwartym oknie. Choc slonce schowalo sie juz za przeciwlegly budynek, nadal wpada dosc cieple powietrze.
Pakuje sie - jutro wyjezdzam na narciarski tydzien. Dzis zalatwiam ostatnie sprawy i nawet ja, osoba, ktora internet ma od baaaardzo dawna, nie moge sie nacieszyc/nadziwic, ze sprawy te zalatwilam z taka latwoscia online: bilet lotniczy (jestem juz nawet po checkinie), bilet na pociag we Wloszech, videorozmowa z Wojtkiem a wszystko przy akompaniamencie radiowej Trojki.
W pracy wszystko gra. Co prawda ostatnio mylnie rozpoznalam ropien okolomigdalkowy, bo okazal sie byc gruzlica kregowa C1-C2

, ale za to niemal w calosci samodzielnie usunelam laserem raka struny glosowej

(to u innego pacjenta rzecz jasna)
Ide konczyc pakowanie.
Monday, 16. February 2009, 20:13:52
Dzis z kolei wizytuje piekna murzynke. Ciezko sie wyslawia wiec pytam czy woli po angielsku. Ona, ze tak. Lecimy dalej z objawami. Gdy zabieram sie za pisanie wypisu zagaduje skad jest. Ona, ze NYC, ale mieszka teraz w Barcelonie. Ja, ze nie ma amerykanskiego akcentu. Ona, ze nie, bo urodzila sie ....(i tu nie pamietam, ale to malo istotne). Mowie jej, ze ja jestem w Polski. Ona, ze prosze, co za zbieg okolicznosci, bo wlasnie w szpitalu minela sie ze swoim znajomym ktory tez jest Polakiem. Po czym dodaje, ze od ponad 2 lat, a zaczela gdy mieszkala jeszcze we Francji, oglada w kazda niedziele na polskim kanale (TV Polonia, ma podpisy po angielsku) serial. M jak Milosc.
Monday, 16. February 2009, 18:24:53
Wizytuje kobiete z cialem obcym w przewodzie sluchowym zewnetrznym - wpadla jej jedna z igiel do akupunktury. Igle wyciagam a kobieta pyta, czy dla pewnosci moge zajrzec w drugie ucho.
Zagladam i mowie:
-tutaj jest tylko jakis facet, ktory macha reka i przesyla pozdrowienia
A kobieta schodzac z fotela chichocze:
-jesli to Richard Gear to go tam zostaw

14tego lutego minely dwa lata mego pobytu w Hiszpanii. Jak na razie bardzo udane.
Sunday, 14. December 2008, 11:32:26
W czwartek przygladam sie operacji - usuniecie krtani. Operuje nasz szef sekcji onkologicznej. Preparuje, tnie, wycina, podwiazuje naczynia. Na zmiane uzywa nozyczki i skalpel elektryczny. W pewnym momencie ze sredniej wielkosci naczynia zaczyna sikac krew i zalewa cale pole operacyjne. Szef krotko i stanowczo: Kurwa! Przynajmniej dla mnie to tak brzmi, a on w rzeczywistosci prosi instrumentariuszke o narzedzie o ten nazwie, zeby sikajace naczynko zlapac.
Curva - skret, zakret, krzywa. W naszej klinice nazwa dla zakrzywionego Kochera

Przy okazji tego slawnego wyrazu. W statystyce mamy curve Gaussa a na drogach niebezpieczne curvy (curvas peligrosas).
Thursday, 11. December 2008, 21:17:07
W tym sklepie spedzilam chyba blisko 2 godziny szukajac prezentow. Wyszlam z trzema drobiazgami dla siebie

W temacie swiatecznym to jeszcze kupilam gwiazde betlejemska (ten kwiatek) i na okno swiecaca sniezynke.
A w dziale fotograficznym zdjecia z
Camp Nou. Teraz cale miasto szykuje sie na sobotnie spotkanie Barca-Madrid...
Dzis tez w koncu przestalam byc oficjalnie mieszkanka Sevilli
Saturday, 6. December 2008, 22:59:04
Goscie, czyli Dorota i Petar wlasnie wyszli. Z okazji Mikolajek podjelam lasagna i tiramisu domowej roboty. Jutro natomiast mamy w planach krotki nordic walk plaza na polnac od miasta. Mam nadzieje, ze pogoda sie utrzyma.
A tak w ogole mam sie swietnie

Czasem az boje sie mojego dobrego nastroju (podwyzszony?), ktory od 2 miesiecy mnie nie opuszcza. Do tego poniedzialek wolny (mamy tu swieto) a najblizszy dyzur dopiero za 2 tygodnie

a zaraz potem swieta. la la la la .....
Monday, 1. December 2008, 21:47:41
Dzwonie do Franklina:
Ja: hej, to co, idziesz na kolacje do Charlotty?
F: tak tak, na 19 prawda?
Ja: tak, nic sie nie zmienilo, umawiamy pod jej domem?
F: o tak, swietnie, o 19:30?
Ja: ???
Ja bylam na miejscu o 19, Franklin po 20
Tuesday, 25. November 2008, 21:08:27
Podczas gdy w pewnych krajach mieszkancy zmagaja sie z zamiecia i zawiejami, nosza rajstopy pod spodniami i nie wychodza z domu bez beretki, inni ciesza sie jeszcze piekna jesienia

I tak to w poprzedni weekend z Dorota i Petarem odbylam cudowny wypad na Costa Brava. Zwiedzilismy Cadaques (gdzie w sloncu na dworzu zjedlismy pyszny obiad), Cap de Creus (najbardziej wysuniety na wschod punkt Hiszpanii) i Port Lligat (z domem narodzin Salvadora Dali).

No dobra, do zdjecia zdjelam bluze
Wiecej zdjec w dziale
fotograficznym.
Sunday, 9. November 2008, 22:37:44
Niestety 11 listopada nie jest w Katalonii obchodzony i jutro i pojutrze normalnie trzeba do roboty. Ostatnie dni dosc ciekawe - zaczelo sie do dyzuru w czwartek, w trakcie ktorego w nocy nie mialam zadnego (liczbowo 0) wezwania (kilka telefonow, wiec do konca nie pospalam). W piatek koncert jeden. W sobote praca nad rozdzialem ksiazki (na europejski zjazd ENT) a wieczorem mecz na Camp Nou. Tak tak, znowu dostalam bilet od szanownego dr. Moragasa i siedzialam 30m od murawy ogladajac szesc (liczbowo 6) bramek, ktore Barca bezlistosnie strzelila Real Valladolid. W niedziele dalej siedzialam nad ksiazka a wieczorem koncert dwa. A teraz siedze, pije Estrelle Damm (lokalne piwo, jeny, ale mi sie pic chcialo, szczesliwie chlopak pod domem mial jeszcze otwarte) i czytam jak to NRL (Naczelna Rada Lekarska) zalamuje rece, ze tyle lekarzy wyjechalo za granice. Oni bardziej zalamuja rece nad specjalistami, wiec w sumie mnie ich tak nie szkoda (a powinno

).
W miedzy czasie walcze z zapaleniem zatok. W aptece bez problemu kupilam Codeine, a pani jedynym pytaniem bylo czy chce 10 czy 20 tabletek. Jesli byc cpunem to tylko tutaj

Jutro dzien operacyjny, wiec wstaje z przyjemnoscia.
Tuesday, 4. November 2008, 22:51:39
Dzis niespodziewana kolacja, bo decyzja zapadla o 18, na ktora przygotowalam otrzymany niedawno Haggis (prawdziwy ze Szkocji) z kozim serem . Smakowal wybornie

Na drugie hamburgery a na deser kasztany (no nie, nie z placu Pigalle, Zuzanna bylaby niepocieszona).
A teraz przeczekam suszac glowe na pierwsze wyniki.

A to stworzyl wczoraj przy barcelonskiej plazy amerykansko-kubanski artysta Jorge Rodríguez Gerada. Nie ukrywam, ze dopinguje Barakowi.
Wednesday, 29. October 2008, 18:18:39
Od 2 dni pada i jest zimno i ciemno i generalnie z dnia na dzien lato sie skonczylo, przyszla zima i nie wiem co z jesienia. Jeszcze w poniedzialek chodzilam na dworze w krotkim rekawku a dzis siedze w domu w bluzce i bluzie, dlugi rekaw i skarpetki a i tak mam zimne dlonie i czubek nosa.
Pazdziernik przelecial jak z bicza strzelil. Mialam troche gosci, bylo bardzo milo. Z ich udzialem udalo sie niemal wykonczyc mieszkanie (99% Ikea). Odkrylam, ze sobotnie wyjscie na dyske wiaze sie juz z dwoma dniami rekowalescencji a nie jak bylo jeszcze na studiach niedzielnym porankiem... W pracy super, jedyna nieprzyjemna rzecz to dyzury, ale majac tylko 4 na miesiac nie moge specjalnie narzekac.
Jutro ide na koncert Herbie Hancocka, za tydzien na Adrianne Calcanhotto (nie znam, ale poznam) a jeszcze pozniej Sigur Rosa. Jednym slowym korzystam z czasu i miejsca
Edit: wlasnie kupilam jeszcze bilet na Brad Mehladu - Joshua Redman Duo
Thursday, 2. October 2008, 17:31:08
Dyzur ja jak i pacjenci przezylismy. Nic strasznego nie przyjechalo, oddzial bardzo spokojny, od 2:30 spalam do rana

Rano szybki obchod i do domu.
Dzis dostalam wejsciowke od asystenta na sobotni mecz FC Barcelona - Atletico de Madrid. Miejsce na trybune chyba jakies 30 metrow od murawy

To bedzie moja trzecia wizyta na Camp Nou od przyjazdu, robie sie wytrawna barseloniara hahaha.
Tuesday, 30. September 2008, 21:22:38
Wrocilam wlasnie z kina z Mamma mia. Wybawilam sie cudownie i z czystym (od szmerow i klikow) sercem polecam. W drodze do i z kina przesluchalam nowa plyte Maria awaria i sercem rownie czystym rowniez polecam. I na koniec jeszcze o mniej ambitnych produkcjach - pierwszy odcinek trzeciej serii Dextera oraz dwa pierwsze odcinki drugiej serii Californication - mozna smialo sie zaopatrywac

.
Sunday, 28. September 2008, 20:28:21
Mam internet, calkiem szybki nawet, do tego w pakiecie z telewizja. Nie mam co prawda telewizora, ale raz, ze sie do jego zakupu przymierzam, a dwa przegladajac w gazetach program telewizyjny widze, ze nic specjalnego nie trace. Mam tez super hiper samosprzatajacy odkurzacz Roombe. Roomba sama jezdzi i slicznie ochedarza a ja w tym czasie moge baki zbijac.
W mieszkaniu brakuje mi jeszcze kilku lamp, polek, zawieszenia obrazkow (ktorych nie mam) oraz ponownego zagospodarowania szuflad i szafek, tym razem zastanawiajac sie co i gdzie poupychac.
Zmienilam dwa dni temu posciel na zimowa, ale nie daje sie jeszcze spac pod koldra. Musze wrocic do przescieradla z kocykiem. No za cieplo tu mamy

A tak w ogole to jestem po uroczym goszczeniu calej rodziny. Stopniowo pojawiali sie najpierw mama, potem tato, na koniec siostra (trase na lotnisko mam opanowana perfekcyjnie). Moze z czasem zamieszcze relacje fotograficzna, ale jak wiemy roznie z tym bywa...
W srode pierwszy dyzur... Obstawiam sama laryngologicznie caly szpital (nasz oddzial, kosultacje z innych oraz izba przyjec). Asystenta mam pod telefonem, jakies 15-20 minut od szpitala. Jakos przezyje, oby i pacjenci
Thursday, 4. September 2008, 22:07:57
Internet mam na nowe mieszkanie zamowiony, ale nie wiem kiedy sie pojawi. Tym samym uprzedzam wszelkie ponaglenia o notki - wszystkich spragnionych wiesci z Kataloni prosze o cierpliwosc.
Z uszanowaniem,
Mi
Wednesday, 3. September 2008, 21:00:34
Na piatek mam zabookowana furgonetke i planuje przenosiny do wlasnego gniazdka. Znowu wiec bede szalec wielkim samochodem, tym razem w sieci jednokierunkowych ulic Barcelony. Nowe mieszkanie lezy rownie blisko Camp Nou jak stare w Sevilli lezalo Sanchez Pizjuan. Podejzewam, ze o bramkach Barcy bede dowiadywac sie przez okna

Pozostaje mi jeszcze kupic pralke, lodowke oraz stol, krzesla, sofe, sztucce, talerze, lampy i inne drobiazgi - slowem pol pietra Ikei i jakos przezyje...
Friday, 22. August 2008, 19:58:55
Takim eleganckim tekstem zagorzali kibice (ale wiecie, tacy lysi z szalikami) wolali do przegrywajacych z FC Barcelona trzy do zera pilkarzy Wisly Krakow. A ja tam bylam, piwo pilam i sie wstydzilam

(co krzyczeli po czwartej bramce nie wiem - musialam wczesniej wyjsc, zeby zdazyc na ostatnie metro - ale tez chyba wole nie wiedziec). Wrazenia z samego Camp Nou rewelacyjne, siedzialam na samej gorze, tam gdzie sa najtansze bilety

, ale widzialam swietnie, czasem nawet moglam rozpoznac Eto', Henrego czy Puyola.
Przyszlam w neutralnej koszulce
Thursday, 7. August 2008, 20:32:59
Parny, duszny, goracy wieczor. Siedzimy rozlozeni na poduszkach w arabskiej herbaciarni w srodku Ravalu, o swojsko po wizycie w Dubaju brzmiacej nazwie Medina Azahara. Pijemy super slodka miete, a wokol stoliczki, lampy, obrazki wszystko mniej lub bardziej arabskie. Puszczona muzyka tez nawiazuje. Raz po raz zerkam na telewizor na scianie, plaski, chyba HD. Reprezentacja Norwegii prowadzi z USA 2:0. Pilka nozna druzyn kobiecych.
1 2 3 4 5 ... 9 Next »
Showing posts 1 -
20 of 179.