Uczniowie.
Monday, January 9, 2012 10:01:11 PM
Pierwsza zasada - nie mówią do mnie "pani profesor".
Druga - jeśli są w porządku, ja też jestem w porządku.
Trzecia - jak mnie wkurzają, muszą liczyć się z konsekwencjami.
Czwarta - kiedy jesteśmy w szkole, jesteśmy w szkole. Kiedy jesteśmy poza szkołą, relacja się zmienia - w murach szkoły niektóre rzeczy nie przejdą.
Piąta - są moimi przyjaciółmi, a ja jestem ich przyjaciółką, jeśli tylko potrafimy do tego dotrzeć.
W ciągu ostatniego roku sprawiali, że płakałam, śmiałam się, wzruszałam, świetnie bawiłam, złościłam, byłam rozgoryczona, radosna, pełna empatii i miłości, ale także wściekłości i żalu. Potrafią mnie doprowadzić do skrajnych emocji.
Bardzo często mam mnóstwo mieszanych uczuć w związku z nimi, ale rzadko potrafię opanować emocje, kiedy o nich opowiadam. I kiedy wracam do domu i zaczynam popadać w słowotok, Wojtek po kilkunastu minutach mówi: "A może już starczy o szkole?". Czasem po kilkudziesięciu.
Czasem po kilku godzinach.
A ja po prostu muszę wszystko powiedzieć.
Że poryczałam się po wyjściu ze szkoły, bo musiałam wstawić S. ocenę niższą, chociaż on tak bardzo się starał i czekał na poprawę.
Że rozmawiają ze mną o filmach i muszę się temperować, żeby nie poświęcać na to czasu w trakcie lekcji, bo oczywiście chciałabym opowiedzieć im o wszystkich świetnych produkcjach, jakie widziałam w życiu.
Że O. przychodzi do mnie po lekcji, i mówi: "Pani tak wspaniale o tym wszystkim opowiada, że mi się nie chce wracać do domu".
Że J., niepewna swoich możliwości, ale pełna wspaniałych chęci, opowiada mi o milionach swoich pasji.
Że S. kłóci się ze mną na lekcji na temat obraźliwej nomenklatury tak, że nie mam do niego siły, ale kiedy lekcja się kończy wiem, że zapamiętam go na lata.
Że B. i J. prowokują.
Że A. przychodzi na przerwie i mówi: "Dziękuję, że pani myśli o nas. Że pani pamięta o niektórych rzeczach."
Że na Dzień Nauczyciela nie dostaję kwiatów, tylko pluszowego Pepe Pana Dziobaka.
Że prowadzę z nimi niekończące się debaty o sensie życia, miłości, śmierci, sztuki.
Że podlinkowuję im na facebooku moje ulubione piosenki, a oni mi- swoje.
Że są ogromną częścią mojego dzisiejszego świata.
Druga - jeśli są w porządku, ja też jestem w porządku.
Trzecia - jak mnie wkurzają, muszą liczyć się z konsekwencjami.
Czwarta - kiedy jesteśmy w szkole, jesteśmy w szkole. Kiedy jesteśmy poza szkołą, relacja się zmienia - w murach szkoły niektóre rzeczy nie przejdą.
Piąta - są moimi przyjaciółmi, a ja jestem ich przyjaciółką, jeśli tylko potrafimy do tego dotrzeć.
W ciągu ostatniego roku sprawiali, że płakałam, śmiałam się, wzruszałam, świetnie bawiłam, złościłam, byłam rozgoryczona, radosna, pełna empatii i miłości, ale także wściekłości i żalu. Potrafią mnie doprowadzić do skrajnych emocji.
Bardzo często mam mnóstwo mieszanych uczuć w związku z nimi, ale rzadko potrafię opanować emocje, kiedy o nich opowiadam. I kiedy wracam do domu i zaczynam popadać w słowotok, Wojtek po kilkunastu minutach mówi: "A może już starczy o szkole?". Czasem po kilkudziesięciu.
Czasem po kilku godzinach.
A ja po prostu muszę wszystko powiedzieć.
Że poryczałam się po wyjściu ze szkoły, bo musiałam wstawić S. ocenę niższą, chociaż on tak bardzo się starał i czekał na poprawę.
Że rozmawiają ze mną o filmach i muszę się temperować, żeby nie poświęcać na to czasu w trakcie lekcji, bo oczywiście chciałabym opowiedzieć im o wszystkich świetnych produkcjach, jakie widziałam w życiu.
Że O. przychodzi do mnie po lekcji, i mówi: "Pani tak wspaniale o tym wszystkim opowiada, że mi się nie chce wracać do domu".
Że J., niepewna swoich możliwości, ale pełna wspaniałych chęci, opowiada mi o milionach swoich pasji.
Że S. kłóci się ze mną na lekcji na temat obraźliwej nomenklatury tak, że nie mam do niego siły, ale kiedy lekcja się kończy wiem, że zapamiętam go na lata.
Że B. i J. prowokują.
Że A. przychodzi na przerwie i mówi: "Dziękuję, że pani myśli o nas. Że pani pamięta o niektórych rzeczach."
Że na Dzień Nauczyciela nie dostaję kwiatów, tylko pluszowego Pepe Pana Dziobaka.
Że prowadzę z nimi niekończące się debaty o sensie życia, miłości, śmierci, sztuki.
Że podlinkowuję im na facebooku moje ulubione piosenki, a oni mi- swoje.
Że są ogromną częścią mojego dzisiejszego świata.

