Thursday, 23. July 2009, 14:51:36
Kunieczko, życie, wojna
Kiedy się zaczyna, ja czytam pierwsze strony Klubu Dumas, a Wojtek naprzeciwko mnie, siedząc przodem do jazdy pociągu, wygląda przez okno. Sekundę później nie potrafię podjąć żadnej decyzji, mam wrażenie, że pociąg jedzie po grubym żwirze i myślę tylko, czy już wypadł z torów, czy dopiero zaraz wypadnie, a jak wypadnie, jak zacznie się przewracać, gdzie się chować, żeby nic nam się nie stało albo żeby stało się nam jak najmniej. Patrzę na Wojtka, który tępym, zahipnotyzowanym wzrokiem wpatruje się w okno, o szybę co chwilę obijają się kawałki czegoś, czego nie mogę określić. Mija kilkadziesiąt sekund i co najmniej kilkaset metrów, zanim pociąg się zatrzymuje i uświadamiam sobie, że nie wypadliśmy z torów. Wstaję i otwieram okno. W pociągu zaczynają podnosić się głosy, grupa jedenastu młodych ludzi, którzy do tej pory wesoło śpiewali piosenki Jasona Mraza i częstowali wszystkich ciastkami, milknie, ktoś mówi, że to samochód. Wyglądam przez okno, ale to już nie jest samochód, tylko wciągnięte pod pociąg pogięte kawały blachy. Odwracam się do Wojtka i przytulam mocno do niego. Spokojnie, mówi, jesteśmy cali, nic nam się nie stało.
Dopiero później dowiem się, że on widział ten samochód wjeżdżający pod koła pociągu.
Przez następną godzinę nikt nic nie wie. PKP organizuje nam przesiadkę do pociągu, który podjedzie ze Szczecinka odległego o zaledwie kilka kilometrów. Zbiega się cała wieś, żądna sensacji, ja tylko ciągle tulę się do Wojtka i mam przed oczami kobietę, która przybiega na miejsce wypadku, upada na kolana i zaczyna krzyczeć.
Niektórzy pasażerowie naszego pociągu robią zdjęcia i kręcą filmy cyfrówkami.
Wysiadamy do rowu, przez który strażacy pomagają nam przejść, przechodzimy przez pole na drugi pociąg.
"Pewnie pijany był, kto tak jeździ."
"Boże, dziecko, malutkie dziecko."
"Z tego dziecka to już nic chyba nie zostało."
"Jak ja mam stąd niby wysiąść, co?"
"Całkiem sprawnie zorganizowana ta akcja, ciekawe, czy będzie w telewizji".
"Błoto, kurwa, lepiej tego nie mogli zrobić".
Trzymając się mocno za ręce, przełykamy gęstą ślinę. Nie mówimy ani słowa. Wojtek przytula się do mnie, obejmuję go. Ja cały czas widzę ten samochód, mówi. Ja cały czas widzę tę krzyczącą kobietę, mówię.
Mówiąc niewiele, dojeżdżamy do Poznania. Bardziej niż kiedykolwiek cieszę się, że czujemy zimno.
Thursday, 18. June 2009, 10:33:04
Kunieczko, nasze przyszłe dzieci, życie, wojna
...
1.
N: Co byś powiedział nastoletniej córce, gdyby przyszła do Ciebie i powiedziała, że chce zrobić sobie kolczyk w wardze?
W: Powiedziałbym: "Wyobraź sobie, że idziesz do łóżka z facetem i on w ferworze namiętności ciągnie cię za ten kolczyk... Nie chciałabyś wiedzieć, jak to się skończy".
(Myślę, że każde z nas myślało o innej części ciała

)
2.
N: A gdyby chciała zrobić sobie tatuaż?
W: A niech robi, ale tylko pod warunkiem, że taki, jak Michael Scofield.
Wednesday, 17. June 2009, 09:49:02
Ps.Kocham Cię, natkowe sprawy, myśli, Holiday
...
To takie zabawne, jak ogromna większość bajek bazuje na stereotypach, ale jeszcze dziwniejsze jest to, że jeszcze większa większość bajek przeznaczonych dla dzieci kończy się dobrze, albo co najmniej pomyślnie. Zło zostaje poskromione, a dobro triumfuje, chociaż najpierw musi stoczyć ciężką walkę o przetrwanie. Zakochani pozostają zakochanymi wiecznie i żyją długo i szczęśliwie, i chociaż muszą przejść przez kilka trudności, w pewnym momencie wszystkie problemy znikają i ich życie jest jak w bajce. No właśnie.
Read more...
Showing posts 4 -
6 of 138.