Thursday, 17. August 2006, 19:09:04
Tak, zaszły pewne poważne zmiany w moim życiu... Po pierwsze - zmieniłem numer telefonu. Na 2 poprzednich miałem już
poniżej -6,10 PLN, więc nie opłacało mi się już do nich wracać (nie wiedziałem dokładnie, czy doładowanie konta nie sprawi np., że wyjdę na 0

). Po drugie - z powodu gości, którzy do mnie dziś przyjechali, zmuszony byłem wysprzątać pokój, w którym zwykle bytuję. A - wierzcie mi - trochę sprzątania było. Po trzecie zaś, powróciłem do zespołów, których dość dawno nie słyszałem. Dla przykładu - Sweet Noise, znów rozkochałem się w znakomitych tekstach, świetnych dźwiękach.
Ale to nie wszystko, czym podzielić się chciałem w tej krótkiej nocie. Streszczę historię przybycia do mego lokum nowego lokatora... Po powrocie z wyjazdu, moi rodzice zdecydowali się zrealizować obietnicę daną memu bratu. Mianowicie, zakupili mu młodego chomika. A także poidełko, miseczkę na pokarm, pokarm do miseczki, siano i inne akcesoria. Wedle początkowego planu, chomik zamieszkać miał w szklanym akwarium. Okazało się jednak, iż akwaria takie nie służą zwierzętom tego typu, zakupiono więc również klatkę. Po klatkę wybrałem się wraz z moim bratem do najbliższego sklepu zoologicznego. Po powrocie do domu okazało się jednak, że klatka jest zbyt mała. Wymieniona została na inną...
Coś jednak nie dawało spokoju memu bratu, a także rodzicom. Chomik ciągle spał. Rzadko kiedy ruszał się z wybranego przez siebie kąta. Trzeciego dnia od zakupu, chomik ledwo trzymał się na nogach. Podczas meczu siatkówki kobiecej Polska - Włochy, zmarł. Aby nie czynić przykrości młodemu chłopcu, jakim niewątpliwie jest mój brat, śmierć tę postanowiono utajnić. Zwłoki usunięto wraz z wyściółką klatki, którą z kolei zdezynfekowano wraz z miseczką na pokarm, kamieniem do ścierania zębów oraz poidełkiem, na wypadek gdyby ślady choroby chomika miały zaszkodzić jego następcy... Plan utajnienia był niezwykle prosty w swych założeniach. Wykorzystano fakt, iż Chrupek (

, właśnie tak nazwał go mój braciszek) lubił zakopywać się się w sianie. Chłopcu powiedziano, iż jego pupil zakopał się i śpi. Rano rodzicielka moja (i mojego brata oczywiście też) udała się do zoologicznego po następcę dotychczasowego mieszkańca klatki... Dla powodzenia fortelu oczywiście niezmiernie ważne było, aby zachować maksymalne podobieństwo między starym Chrupkiem a nowym Chrupkiem. Stary Chrupek był rudy, więc jego następca również. Stary Chrupek był mały, więc jego następca... Nie.

W sklepie zoologicznym nie było chomika odpowiadającego rozmiarami i wiekiem ś.p. Chrupkowi, moja rodzicielka zdecydowała się więc na zakup zwierzęcia 3-miesięcznego. To zwierzę jest 2 razy większe, niż ś.p. Chrupek... Łatwo sobie wyobrazić, jakie zdziwienie malowało się dziś rano na twarzy młodego chłopca, gdy wypowiadał słowa: "Ależ mój Chrupek urósł! To niemożliwe! Ale jest teraz dziki i ruchliwy. Mamo, przecież mówiłaś, że taki chomik to będzie duży dopiero po kilku miesiącach...". Równie łatwo wyobrazić sobie wymowne spojrzenie, którym ja obdarzyłem wówczas moją rodzicielkę i którym ona - w równie wymowny sposób - mi się odwdzięczyła.
Nowy Chrupek odznacza się nowym rozmiarem, pełnią wigoru i zdecydowaną chęcią ucieczki z klatki, jest więc całkowitym przeciwieństwem starego Chrupka. To jednak nikomu nie przeszkadza, ważne, że rybka połknęła haczyk, reszta jest milczeniem...
Kiedy je wykonam, obiecuję zamieścić zdjęcie nowego Chrupka.