Sunday, 7. September 2008, 11:37:48
Weekend uznaję za udany. Chociaż dzisiaj rano plecak mój razem z zawartością jechał piwem tak, jak jeszcze nigdy (a fajkami jak zwykle), chociaż byłem ubrudzony strasznie, chociaż swędzi mnie wszystko przez komary, to jednak jestem zadowolony w miarę. Mam cały dzień na randkę z fizyką, najgorsze, że jakoś nie potrafimy znaleźć wspólnego języka...
Przy okazji chciałbym z tego miejsca złożyć gratulacje wszystkim księżom, którzy natchnienia do pisania kazań noworocznych szukają w googlach i przez to trafiają tutaj.
Takie logi ciągną się w nieskończoność. Trzymajcie tak dalej,
keep fightin', guys.
Friday, 5. September 2008, 16:28:02
Pierwszy szkolny tydzień dobiegł końca. Minął łatwo, lekko i przyjemnie, jestem zadowolony. Cieszą mnie perspektywy na weekend i w ogóle żyje mi się bardzo dobrze. Co tu dużo gadać - cieszę się życiem.
Jeśli chodzi o piątek, sobotę i
nie-
dzielę (głupi żart słowno-graficzny z mojej strony

), to przez pierwsze dwa dni odpoczywam i zajmuję się rozrywkami. Natomiast ostatni poświęcę fizyce, by zrozumieć, poznać i zapamiętać na jakiś czas tajniki termodynamiki (niezamierzony rym).
To tyle, bo zaraz muszę się zwijać... Elo.
Thursday, 4. September 2008, 16:19:33
Dawno, naprawdę dawno już nie byłem tak zadowolony ze swojego życia. Bardzo dużo spraw się ułożyło i to w pozytywny sposób. I ogólnie jest bardzo git. Co wieczór robię sobie sesje z "Married with Children", muzyką, Simpsonami i różnymi innymi rzeczami. Od czasu do czasu pociągnę złocistego napoju z puszki, co również poprawia mi samopoczucie. Nawet na szkołę nie będę narzekał. Mimo że jutro 2 fizyki, co nieco zbija mnie z tropu... Ale light, zapuszczam jakąś piosenkę na S9 albo panasonicach i znoszę wszystko (:
Plan lekcji nieco mnie zawiódł, ale na razie twardo się go trzymam i nie daję za wygraną. Kończenie o 16 wcale nie jest aż takie bolesne... Przynajmniej na autobus zazwyczaj trafiam.
I all clear. Albo ok, jeśli ktoś woli skróty.
Wednesday, 3. September 2008, 18:54:28
Stało się. Już po wakacjach. Po
najcudowniejszych wakacjach, jakie pamiętam. Co lepsze, po nich nastąpił też najlepszy początek roku szkolnego, jaki sobie przypominam. Także nie narzekam...
Okres nieobecności można nazwać długą przerwą techniczną. Albo nie nazywać go w ogóle. Nieważne.
Tuesday, 29. July 2008, 21:07:05
Jak w tytule. Dzisiaj trzysetny post (nie wiem, czy "trzysetny" jest poprawną formą, ale wydaje mi się, że tak). Humor mi dopisuje nawet, więc postanowiłem go napisać. Chociaż siada mi spacja, wylała się woda, skończył się Monk i dzieje się dużo innych, nieciekawych rzeczy, czuję się dobrze. Spokojnie się czuję. Lepiej na pewno.
Rzuciłbym jak zwykle przy takich okazjach statystyki z Last.fm, ale w sumie możecie sobie popatrzeć na mój
profil i wyjdzie to samo, tylko lepiej.
Co jeszcze w taki dzień można napisać? No... Że zobaczyłem Green Street Hooligans na przykład. Niezły film. Albo zdjęcie można wrzucić. A nawet dwa wrzucę, taki mam dobry humor w tym momencie.
To jest zdjęcie ładne...
A to zdjęcie śpiące.
No... Obchody jubileuszu chyba w tym momencie się zakończą.

Pozdrawiam serdecznie, dziękuję uprzejmie. Pomyślę, co dalej. I czy coś dalej w ogóle. Ale chyba tak... Mimo wszystko może być pewna przerwa, bo nie mam za co wysyłać mmsów z postami, a w najbliższym czasie mogę być nieco ograniczony w dostępnie do sieci. Zobaczy się jeszcze.
Monday, 28. July 2008, 17:55:36
Zobaczyłem naprawdę dużo filmów w ostatnim czasie. Wszystkie 6 części Star Wars, nowego Rambo, 21, Spaceballs, War Games 2, a dzisiaj przyszedł mi do głowy plan, żeby obejrzeć najnowszego Batmana. I z nich wszystkich, ostatni okazał się naprawdę najlepszy. Jeny, to była jedna z najlepszych części Batmana w ogóle! Kreacja Jokera po prostu mnie zmiotła. Zachowanie tej postaci, jej hasła, pomysły. Przerwy na wdech w wypowiadaniu kwestii, te charakterystyczne mlasknięcia. Wszystko - cud! Samo hasło "Why so serious?!" uważam za miażdżące. Co prawda oglądałem wersję TS, ale i tak się opłacało. Może nawet pójdę do kina na to...
Przy okazji - przeczytałem też ciekawą książkę, której akcja wpleciona była w SW. "Darth Maul. Łowca z mroku" się zwie. Dobre, jeśli kgoś lubi takie klimaty. Nawet polecam.
Sunday, 27. July 2008, 19:15:17
Elo, elo itede... Taki żarcik na wstęp.
Opowiem po krótce, co u mnie. Otóż - źle. Od 2 albo więcej miesięcy się dużo rzeczy pieprzy. Za dużo, bo prawie wszystko. Ale wymieniać nie mam zamiaru.
W każdym razie topię smutki w muzyce i bronach. Na zmianę, albo jednocześnie. To drugie przychodzi mi jednak z coraz większym trudem. Jakieś uodpornienie? Cóż poradzę zresztą. Nic jak zwykle, bo nie jestem dobry w zaradzaniu czemukolwiek. W ogóle nie jestem dobry.
Właściwie to pierwsze też nie przychodzi lekko, bo cały czas muszę ściszać, co powoli mnie drażni...
O czym ja jeszcze mogę tutaj napisać? O głupim postępowaniu, które wyniszcza stosunki międzyludzkie, a w sumie do niczego nie prowadzi mógłbym. Ale nie mam zamiaru. O wczorajszej nocy też bym mógł, ale odpuszczam. O nadużywaniu "móc" w tym akapicie też rozwodzić się nie będę.
To może wrzucę moje zdjęcie po totalnej, półgodzinnej metamorfozie, jaką przeszedłem na obozie. Tak dla zabicia czasu.
Aha. Ostatnio stałem się mało namiętnym, ale jednak fanem Gwiezdnych Wojen. No, może fan to za dużo powiedziane, ale zobaczyłem już 5 z 6 filmów, kończę jedną książkę i zacząłem grać w KotOR-a 2. Czyli... Czyli ruch sieciowy jest wzmożony.
Dobra, tyle. Piszę bez pomysłu, bez ładu i w ogóle tak o. Bez celu...
Showing posts 8 -
14 of 311.