Tuesday, 12. May 2009, 21:38:40
Slaughterhouse-Five (Rzęźnia nr 5) - Kurt Vonnegut
"Co jakiś czas jeden ze strażników wchodził po schodach, żeby zobaczyć, jak jest na powierzchni, a potem schodził i szeptał coś do pozostałych Niemców. Na dworze padał ognisty deszcz. Drezno było morzem ognia. Ten ogień pożerał wszystko, co organiczne, wszystko, co się pali.
Dopiero w południe następnego dnia można było opuścić schron. Kiedy Amerykanie i ich strażnicy wyszli na powierzchnię, niebo zasnuwał czarny dym. Słońce było gniewnym małym punkcikiem. Drezno nie różniło się teraz do Księżyca - ani śladu życia, nic tylko minerały. Kamienie były gorące. W sąsiedztwie nie ocalał nikt.
Zdarza się."
"- Wiecie - powiedział jeszcze pułkownik [brytyjski - w obozie] - my tutaj musieliśmy wyobrażać sobie wojnę i wydawało nam się zawsze, że udział w niej biorą dojrzali mężczyźni, tacy jak my. Zapomnieliśmy, że wojny toczą dzieci. Kiedy ujrzałem te świeżo ogolone twarze, przeżyłem szok. "Mój Boże! - pomyślałem sobie - przecież to istna krucjata dzieci."
"Ziemia jest jedyną planetą, na której wspomina się o czymś takim jak wolna wola."
"Była głupia, ale stanowiła nieprawdopodobną zachętę do robienia dzieci. Mężczyzna, ktory na nią spojrzał, natychmiast odczuwał przemożną chęć naszpikowania jej dziećmi."
So it goes - Zdarza się