Sunday, 30. December 2007, 20:55:28
z życia,
Nareszcie w domu... Kto by powiedział, że po 10 dniach pobytu w Ostrowie wrócę do Wrocławia - miejsca, które, w którym roi się od obowiązków zobowiązań i problemów - odetchnę z ulgą? A jednak. Nawet w winda wydawała mi się jakaś jaśniejsza i czystsza, choć z to drugie nie jest do końca pewnie, ponieważ obok zapachu jabłuszka unosiła się jak zawsze woń czegoś zdechłego. Siedząc teraz przed kompem, który jeszcze nie zdążył jeszcze dobrze ostygnąć po wyjęciu go z plecaka rozmyślam sobie, co będzie działo się jutro wieczorem. Jutro jest sylwester! Najbardziej szalona noc w roku. Prawdopodobnie dla mnie skończy się to inaczej. Spędzę ją dość kameralnie gronie najbliższych mi przyjaciół i znajomych. W każdym razie z radością musze stwierdzić, że najbardziej skomercjalizowane dni w roku już dobiegły końca. I nie da się ukryć, że strasznie były przereklamowane – jak zwykle z resztą.
Friday, 14. December 2007, 23:56:06
blog
O pisaniu pamiętników wiem nie wiele. Z resztą to do mnie nie pasuje. Nie mam potrzeby spowiadania się do kartki papieru, gdyż, jeżeli potrzebuję rozmowy to wiem, do kogo mogę iść i wiem, kto mnie na poważnie wysłucha. Czasami muszę tylko dobrze wybrać. Nie wszystko wszystkim mogę powiedzieć.
Dziennika również nie poprowadzę, bo brak mi do tego systematyczności. Czego fantastycznym przykładem jest moja (i nie tylko) strona internetowa, którą staram się poprowadzić jak najlepiej potrafię. Tyle, że nie zawsze mam na to czas.
Powstanie tej notatki zawdzięczam pewnie trochę nudzie, ale i ucieczce od obowiązków. Godzina jest, jaka jest. Mamy piątek dzień przed weekendem, co dla wielu znaczy odpoczynek ucieczka w beztroskę. Przede mną jednak perspektywa kiszenia się w sali wykładowej tudzież ćwiczeniowej wraz z trzydziestką innych... Sukcesem jest to, że zdobyłem się na wydrukowanie notatek z prawa, których nawet nie wyciągnąłem z podajnika drukarki celem oceny ich jakości. Efektem takiego postępowania będzie kruka noc, i słabsze przygotowanie do tego kolokwium. Liczę na to, że będzie ono łatwiejsze niż ten prawniczy bełkot, którego przed wydrukowaniem miałem okazje zasmakować.
Czasem jest tak ze mam ochotę coś tak „o” napisać. Mam ochotę napisać coś ciekawego, ale nie mam, o czym więc tak jak teraz pisze bez sensu. Czołgiem!
Tuesday, 13. November 2007, 13:57:39
z życia, Studia
Drugi miesiąc mieszkania na peryferiach polski we Wrocławiu przynosi mi jak na razie samą radość. Niby daleko do domu, niby nikt obiadu nie poda do ręki, a jednak jakoś tak jest ok. J. Studia jak to studia nie podstawówka, ale nie mogę powiedzieć, że wyrywam sobie na nich rękawy. O wyrywaniu rękawów mogę powiedzieć po połączeniu mojej pracy i studiów, a i tak zawsze znajdzie się jakaś chwila może nawet dwie na przyjemności. Toteż pierwszy weekend wrocławskiego poznania rozpocząć się na uczelni a zakończył... ehhh.. Na imprezie i to na tym zakończę, bo co po niektórzy mogą przypadkiem źle przez tą opowieść przejść.
W pracy jak to w pracy każdy dzień taki sam. Chociaż ja jak na razie nie mogę na nic narzekać ekipę mam bardzo w porządku szefostwo też nie jest jakoś specjalnie upierdliwe. Muszę powiedzieć ze zostałem do całej tej roboty bardzo dobrze przygotowany i nastawiony bardzo pozytywnie.
Przez ten czas udało mi się zaliczyć 2 udane ‘domówki’. Raz byłem w kinie na maratonie filmów reklamowych. Nigdy nie pomyślałbym, że będę płacił komuś za puszczanie mi reklam
. Nie były to jednak jakieś zwykłe reklamy w stylu persil było naprawdę fajnie. Widziałem mnóstwo fajnych i mniej fajnych reklam z całego świata. Niestety wraz z koleżanką niedomagaliśmy i do samego końca nie byliśmy wstanie wytrzymać tego natłoku komercjalizmu. O 4 rano byłem w domu...
W ciągu tego okresu czasu w domu zawitałem na 4 dni przy okazji wszystkich świętych. Mimo mojej teorii, która mówi o tym, że jeżeli zaplanujesz i zapiszesz to jeszcze czasu Ci mnóstwo zostanie, nie udało mi się zrealizować wszystkich bardzo istotnych rzeczy, które zaplanowałem. Na szczęście każdemu komu powinienem poświęciłem parę minut czasu.
Jak co roku była w dzień wszystkich świętych wybraliśmy się do Egiptu. Niestety w tegoroczny był najmniej udany. Gdyż rozbity na 2 etapy. Pierwszy był właściwie przedbiegiem zorganizowanym dla trzech osób, które nie mogły dnia następnego. A drugi właściwy, który nie był już tak bardzo oblegany. Co to Egipt chyba wiecie prawda??
Nie?? A to szkoda ;P
Nie ukrywam, że z domu ciężko się wychodziło, ale z drugiej strony tutaj zawsze coś się dzieje J I tak od poniedziałku do pracy. Sobota zajęcia. I Niedziela na szczęście dla mnie całkowicie zwolniona z zajęć. Poniedziałek leniwie, bo wolne
dzień spędzony na pieczeniu placka

Tuesday, 25. September 2007, 20:04:23
Muzyka, Studia
Dni coraz krótsze. Nie da się ukryć. Czas płynie coraz szybciej znak ze znów zaczyna się jesień. Jednak nie tylko. Przyśpieszające wskazówki zegara przypominają mi ten dzień, który właśnie nadchodzi. 6 Października. Ten termin to początek czegoś zupełnie dla mnie nowego. Niemalże liryczny początek tego newsa nie jest zupełnie przypadkowy. Dzisiejszego dnia uzupełniłem swoją płytotekę o dwa kolejne albumy Starego Dobrego Małżeństwa. Beretka dla Bajdaka oraz Kino Objazdowe. O zespole i płytach przeczytacie na ich własnej stronie. Szczątkowe informacje są również na mojej prywatnej witrynie. Zapraszam do czytania. Odbiegłem jednak od głównego tematu… Przeprowadzka. Oczekiwany moment już od pewnie roku. Wreszcie nieograniczony, mniej zależny od czegokolwiek i kogokolwiek. Czy jest to tak zupełnie prawda? Pokaże czas. Tymczasem przygotowania ruszyły pełną parą.
Wednesday, 5. September 2007, 20:53:18
Studia, z życia
Przyszedł czas na podsumowanie wakacji! Ale zaraz, przecież mamy DOPIERO wrzesień! Moje wakacje jeszcze trwają. Chociaż tak naprawdę to czekam na najciekawszy wyjazd w tym roku. Coś mi się jedna wydaje, że nie dojdzie on do skutku. Nie wiem
Notka ta nie powstaje po to żeby smęcić. Rok szkolny zaczął się, lecz nie dla mnie. Wspólnie z Wiśnią postanowiliśmy w pierwszy "lekcyjny" dzień szkoły i zobaczyć, co w trawie piszczy. Sprawdzić obecność wśród pierwszoklasistów z naciskiem na płeć piękną i zagadać do tego milszego grona pedagogicznego, choć nie koniecznie.
Musze z przykrością stwierdzić, że wycieczka ta nie była do końca udana i przyjemna. W szkole z tego, co pamiętam to zawsze najfajniejszy był pierwszy tydzień po rozpoczęciu roku spotykało się niewidzianych od dawna znajomych:P Głupio to może brzmi, bo szkoły jak większość społeczeństwa w moim wieku nie lubiłem. Na moją klasę z liceum jednak nie powiem złego słowa. Wyszliśmy, a właściwie ja wyszedłem stamtąd z lekką nutą zazdrości.
Moje opisy GG były kąśliwe dla osób wstających o tych chorych godzinach i szykujących się do szkoły. Teraz sam chciałbym sobie tak iść i na lajcie posiedzieć i pogadać z tymi ludźmi, którzy tam siedzą. Nie ma jednak tego złego, co by na dobre nie wyszło od przyszłego miesiąca czekają mnie zajęcia, na których mam nadzieję będzie można spotkać wielu równie fajnych ludzi, z którymi spędzę następne 5 a może i więcej
lat życia.
Saturday, 25. August 2007, 23:12:10
Internet
Znów na moim blogu o tym, co nowego w Internecie. Ukończyłem w ostatnich dniach 2 projekty, nad którymi pracowałem od pewnego czasu. Pierwszy z nich to moja prywatna strona poświęcona mojej skromnej osobie. Właściwie najobszerniejszą jej część zajmują informacje o Asterixie. Muszę przyznać, że myliłem się, co do tego, że wiem dużo o tym komiksie i o jego dziejach. Przeglądając inne strony o bliźniaczej tematyce - szczególnie te obcojęzyczne okazało się, że moja wiedza jest w tej kwestii dość uboga. Na szczęście prace przebiegały dosyć szybko i uzupełniłem moje braki.
Mówiłem o dwóch projektach. Gdyż tym drugim jest strona mojego klubu sportowego. Została ona całkowicie zmieniona pod kątem wyglądu. Doszło też kilka usprawnień, które mam nadzieje dołożyły tej stronie przejrzystości i łatwości w obsłudze.
Oba adresy znajdziecie w linkowni tego bloga
Sunday, 19. August 2007, 09:07:48
Internet
Strona internetowa już jest w zasadzie ukończona. Brakuje jej jedynie kilku kosmetycznych przeróbek. Wstyd jest mi jednak tych przeróbek nie umieścić przed opublikowaniem. Nie potrafię zrobić i zrozumieć kilku rzeczy. Minanowicie Internet Explorera. Wszystkie przeglądarki bardzo dobrze znoszą używanie kilku css-ów na raz, a tu masz! Jak na złość ten zakichany MiŚ nie chce przyjąć do wiadomości, że jakiś ekscentryk życzy sobie przeglądania mojej strony właśnie w tej przeglądarce i do niej trzeba właśnie stylu ułożonego pod tą przeglądarką, a nie domyślnego. Narazie mogę was zaprosić na nieoficialną jeszcze strone www.m-maciejewski.ovh.org
Sunday, 19. August 2007, 09:01:02
z życia, Studia, Internet
Delikatny przestój spowoduje kolejną dość obszerną notatkę na tematy warte (lub mniej) poruszenia. Mamy dziś 15 września godzinę 2:16 – bo tak zacząłem pisać tą notkę – i jeszcze nic ciekawego nie zdążyło się wydażyć. Jednak przek kilkoma dniami w godzinach porannych do mych drzwi zapukał listonosz i przekazał w ręce mojej mamy list polecony od Dzekana wydziału Nauk Ekonomicznych na Akademii Ekonomicznej im. Oskara Langego we Wrocławiu. Przesyłka zawierała list pouczający o zbliżającym się upływie terminu płatności moich studiów, oraz informacja o tym, że postępowanie rekrutacyjne zostało zakończone dla mnie pomyślnie. Grzecznie mi pogratulowali i zostałem numerem 18163.
Jakiś czas potem miałem okazję zobaczyć jak wygląda małe przygotowanie na obóz harcerski wedłóg osób z poza tego kręgu. Mianowicie mój tata wybierał się na Zlot w Kielcach, na który zorganizowane zostały Harcerskie Mistrzostwa Polski w Strzelectwie Sportowym. Od wyjazdu minęło już 4 dni i nie otrzymałem żadnej informacji co mnie w sumie cieszy bo oznacza to, że na pewno sie tam nasi nie nudzą
.
Jakiś czas temu zacząłem prace nad dwoma projektami. Moją i klubową stroną internetową. Całość prac zazwyczaj kończyła się na układaniu css-ów gdyż nie jest to moja mocna strona, a i cierpliwością nie grzeszę. Dzisiaj (odziwo) udało mi się przebrnąć przez ten problem całkiem nie źle jak na pierwszy udany css. Efekty moje pracy będzie można podziwiać na bierząco gdyż nie odpuszczę sobie możliwości informowania moich czytelników o istotnych zmianach w moim serwisie intenetowym, którego treść będzie można w najbliższym czasie zgłębić. Strona klubowa wygląda dziś zupełnie inaczej niż to co widnieje w linkach na tymże blogu. Posłuchałem rad jednego ze znajomych interesującego się tworzeniem stron internetowych równie bardzo jak ja – może nawet bardziej bo jego cierpliwość jest godna podziwu. Mianowicie sugestie te przyniosły delikatną miniaturyzację grafiki. Strona dzięki temu zyskała na przejżystości, oraz pozotnie się rozszerzyła. Mam jednak dwie obawy. Jak strona zachowa się na sprzęcie obsługującym mniejszą rozdzielczość niż 1024/768 – których na szczęście jest już nie wielu, oraz na sprzęcie o rozdzielczościach bardzo dużych. Strona jest jeszcze w fazie testów, więc nie mam się czym przejmować.
Nieuchronnie zbliżył się termin płatności moich czesnych. Zorganizowanie pieniędzy nie poszło tragicznie – od czego ma się przyjaciół. Biegania z nimi niestety było trochę więcej. Postanowiłem zaoszczędzić dwa i pół złotego polskiego i wpłaciłem pieniądze na moje konto w banku. Po czym musiałem dostać się do komputera z łączem internetowym i przelać pieniądze na podany przez uczelnie numer konta. Po tej prostej i szybkiej operacji musiałem wydrukować przelew, a potem pobiec do banku po stempelek. Ten dokument musiałem wysłać pocztą, bądź faxem do dziekanatu. Na szczęście w dzisiejszych czasach dostęp do Internetu jest wszędzie i o faks nie musiałem daleko pyać czas spędzony na tych czynnościach nie był specjalnie długi. Wszystkie odwiedzone przezemnie miejsca na szczęście nie były od siebie oddalone bardziej niż 700 metrów. Co pozwoliło mi jeszcze posiedzieć i porozmaiwać ze znajomymi.
Wednesday, 8. August 2007, 00:35:36
Linux, Windows, Komputery, Studia
Stojąc u progu nowego dla mnie doświadczenia muszę się nieco przygotować. Może i to zabrzmi śmiesznie, ale chciałbym się trochę "dosprzętowić”, co w moim przypadku wiąże się z pewnymi ograniczeniami, za czym idą kompromisy. Forma pobierania nauki, która została mi dana umożliwia podjęcie stałej pracy na pełen etat. Dodatkowym plusem jest to, że postanowiłem zamieszkać we Wrocławiu. W związku z tym będę miał większe możliwości znalezienia sobie w miarę dobrej pracy za satysfakcjonujące mnie pieniądze.
Po ówczesnym omówieniu warunków z moimi rodzicami zdecydowałem o zakupie sprzętu komputerowego, co marzy mi się już od dłuższego czasu. Wybrałem oczywiście najwygodniejszy dla mnie sprzęt przenośny, który w miarę potrzeb będzie mógł mi służyć w wielu miejscach zarówno w domu tu, jak i tam, ale również poza moimi czterema ścianami ;P
Mówiąc tutaj o kompromisach chce zaznaczyć, że zależy mi na zakupie sprzętu za możliwie przyzwoite pieniądze. Nie zależy mi na statku unoszącym niewiadomo jak skomplikowane wizualizacje graficzne, czy też programy. Komputer ten ma być przeznaczony przede wszystkim do pisania projektów, które będę miał do wykonania w szkole, surfowania po Internecie no i na szarym końcu do rozrywki, która ogranicza się do tego by posłuchać muzyki, zagrać w UltimęOnline ;P i obejrzeć jakiś dobry film.
Ponieważ konfiguracje sprzętowe są najróżniejsze i stosunek jakość/cena jest wśród wielu producentów nieproporcjonalny, wybór jest szczególnie trudny. Po odrzuceniu propozycji firm produkujących tani sprzęt musiałem skupić się na tym by wybrać model, który spełni moje oczekiwania. Sztuka ta nie udała mi się do dziś, gdyż dystrybutorzy prześcigają się w promocjach, oraz konfiguracjach za rzekłbym genialne pieniądze. Stale spotykam oferty lepsze od poprzednich, przez co ciężko podjąć jakąkolwiek decyzję.
Idąc tropem zakupu dobrego komputera dla mnie, pojawił się kolejny dylemat. Mianowicie system operacyjny. Oczywistym jest, że po premierze najnowszego dziecka Microsoftu, każdy sprzedawca zechce wyzbyć się zalegających w magazynach kopii poprzedniej wersji tego systemu. Nie oznacza to jednak szczególnych zmian na scenie komputerowej. Ceny notebooków z nowym i starym systemem są bardzo do siebie zbliżone, ale ja nie o tym. Komputer mój zaraz po zakupie zostanie uzbrojony w jedyny wg mnie słuszny system operacyjny, jakim jest Linux. Prawdopodobnie będzie to bardzo przyjazna dla oka dystrybucja SuSE, którą zachwala jeden z moich znajomych. Niestety moje umiejętności i znajomość tego systemu są póki co na bardzo przeciętnym poziomie, zmuszony będę od czasu do czasu zajrzeć do produktu Bila Gats’a. Problem w tym, że kupując jeden system automatycznie rezygnuję z możliwości legalnego użytkowania drugiego bez wydawania kilkuset złotych. Oczywistym dla mnie jest to, że nowość, która teraz jest szykanowana przez wielu za chwilę stanie się standardem i w przypadku wybrania starszego BARDZIEJ stabilnego systemu, niestety będę zmuszony do „skołowania” systemu nowego, czego raczej chciałbym uniknąć. Sprawa jest raczej przesądzona.
Windows Vista, – z którym nie miałem jeszcze szansy zapoznać się bliżej jest dość ciekawie skonstruowany pod względem interfejsu graficznego. Dla zagorzałych kibiców, Microsoftu, pewnie bardzo nowatorski, z czym ja zgodzić nie mogę! Pracowałem już w moim krótkim życiu na kilku wynalazkach. Szczególnie miło wspominam przejście z Aurox Linux, na Mandrake Linux kilka lat temu. Zobaczyłem tam kilka takich rzeczy, które bardzo mi się spodobały i od razu zostały przeze mnie zaakceptowane jako ciekawy wodotrysk umilający i ułatwiający pracę w X-ach na moim nowym systemie operacyjnym. Te same rozwiązania można oglądać dzisiaj na wszystkich komputerach posiadających Vistę. Zastanawiające jest tylko to czy cały system jest tak opóźniony, czy tylko interfejs?
Friday, 3. August 2007, 00:51:16
z życia, Studia
Przeglądając moją pocztę odebraną przez Operę w poniedziałek tego tygodnia, po całonocnej nieobecności w sieci natknąłem się na maila od witryny rekrutacyjnej Akademii Ekonomicznej we Wrocławiu. Była to informacja na temat składania papierów. Pani Magdalena bodajże, poinformowała mnie o tym, że należy składać papiery dużo wcześniej niż podaje to na swej stronie uczelnia. Niestety moje pory wstawania nie pozwoliły na to by tego samego dnia przejechać się do Wrocławia i mieć to już z głowy. Stało się nawet dobrze gdyż następnego dnia spotkałem na stacji PKP moją koleżankę i dziewczynę mojego serdecznego kolegi. Okazało się ze ów kolega od nowego roku akademickiego będzie szukał mieszkania, co dla mnie bardzo ucieszyło, może załapiemy się razem...
Kiedy od wysiadłem na głównym dworcu w mieście studentów pospieszyłem na tramwaj numer 9 i dotarłem na ulice Ślężną, przy której znajduje się placówka Akademii Ekonomicznej imienia Oskara Langego rozpoczęło się poszukiwanie budynku A1, a potem pokoju numer 131 w czym pomogła mi bardzo sympatycznie wyglądająca studentka ze starszych roczników. Gdy wspomniany pokuj udało mi się już odnaleźć uciąłem sobie pogawędkę z jedną z pań, które siedziały tam od samego rana do samego wieczora i przyjmowały takich jak ja. Cała czynność poszła bez najmniejszych problemów. Bardzo mnie to ucieszyło.
Po wyjściu z mojej uczelni, okazało się, że na transport powrotny do centrum nie musiałem za długo czekać. Sprawdziłem godzinę pociągu powrotnego nastawiłem budzik i wciskając słuchawki do uszu ruszyłem na podbój Wrocławia. Stałym punktem mojej przechadzki po Wrocławiu jest oczywiście Galeria Dominikańska. Tam zawsze jest ciekawie. Można zobaczyć wielu ciekawych ludzi, a poza tym ja lubię łazić po takich molochach. Miałem w tym swój cel, który oczywiście jak to zwykle we Wrocławiu bywa osiągnąłem.
Po zaplanowanych dzień wcześniej zakupach pozostało mi jeszcze 30 minut na to by wybrać się na wrocławski rynek, na którym jest równie ciekawie jak w galerii. Rozglądając się po witrynach sklepowych bardzo często można zahaczyć wzrok na bardzo intrygujących ludziach, którzy prawie zawsze demonstrowali swój własny niepowtarzalny styl. W tym mieście i pewnie w większości dużych miast w Polsce taki widok jest całkiem normalny. Moim zdaniem to jest bardzo ciekawe zjawisko widząc niby zupełnie różne indywidualne i oryginalne postacie pozornie nie pasujące do siebie pod żadnym względem brnące wspólnie w dążeniu do wspólnie wyznaczonych celów. Po przejściu tych kilku kilometrów doszedłem do wniosku, że to nie jest wcale takie dziwne. To po prostu w moim mieście jest to niezrozumiałe. Jeżeli Ty wytkniesz komuś dziwactwo, to Ty okazujesz się dziwny. Miastem tym nie rządzą ludzie, którzy myślą, że są świetni i podążają za tą modą panującą dzisiaj. Nie liczy się osoba, która reprezentuje sobą okładkę „FAKTU”, czy „GLAMOUR”. Liczy się ten, który podąża własnoręcznie wyznaczonym szlakiem. Nie jest to pewnie nic odkrywczego, ale ja teraz dopiero sprecyzowałem to sobie widząc tyle przykładów jednocześnie.
Bardzo cieszy mnie myśl o mieszkaniu w tym mieście, do którego zawsze miło mi się wraca. Tutaj w każdym miejscu jest kolorowo i tak jakoś swojsko.
1 2 3 Next »
Showing posts 1 -
10 of 23.