Skip navigation.

"PERFEKCJONISTA IN SPE"

Jak by się tu jeszcze ulepszyć ?

Co będzie.?

Leżę lekko chory. Przeziębiłem się więc mam trochę czasu na opisanie tego co się wydarzyło w ciągu ostatniego pół roku :smile:
Oczywiście żartuję.
Od miesiąca mam urlop (zaległy – jeszcze sprzed roku). Co ciekawe zamiast się opieprzać jak miło to się nawet uczę. Byłem nawet na dwóch nieobowiązkowych kursach !!!!.
Dobrze mi zrobił np. taki pobyt w Otwocku u sióstr zakonnych. Trochę się czułem jak jakiś Wałęsa w Arłamowie.
Wziąłem się też za siebie. Sezon sportowy już zaczęty. Mimo śniegu biegam (pewnie dlatego się przeziębiłem), raz w tygodniu pływam, 2x siłka i worek i raz na 2 tygodnie dzień na snowboardzie. Przypominam ze mam urlop :devil: .
Aha dodatkowo chodzę na wszystkie mecze Wisełki w Krakowie (kupiłem sobie karnet – a co ?). Po ostatnich tj 179. Okrągłych Derbach Krakowa stwierdzam że było warto ( Wisła - Cracovia: 4-1)





Poza tym staram się kontynuować grę na gitarze ( internet gł. YouTube jest boski jeśli chodzi o dostępność riffów itp.) naukę angielskiego z Kanadyjczykiem i hiszpańskiego z Peruwiańczykiem. Wszystko byłoby niewątpliwie bardzo OK, gdyby nie to, że kończę rezydenturę ( taki kontrakt z NFZ) w maju i nie wiadomo co dalej... Albo bezrobocie, albo praca w dodatkowych miejscach, aby zarobić na ZUS. Oczywiście mógłbym kombinować z próbą zdobycia jakiegoś etatu, ale od września chcę iść na urlop, żeby się dobrze przygotować do egzaminu w październiku, po którym pomyślę o wyjeździe.
Kto mi da etat na takich warunkach???
Dostałem jeszcze propozycję etatu asystenckiego, ale za takie pieniądze, że chyba lepiej byłoby pracować na budowie. Więc nie wiem co będę robił za miesiąc i przez kolejne pół roku.
Może poćwiczę windsurfing..?
bye

Kolejna pora deszczowa



Jakimś dziwnym trafem zawsze we wrzesniu, lub październiku pada jak cholera.
I nie wiem czemu od tylu lat mi to przeszkadza jak artroza.
Oczywiście oprócz jesiennej deprechy oto ona staram się też myśleć w miarę realnie, dlatego od czasu do czasu IDĘ NA GRZYBY !!!!!!
No więc jutro miałem taki plan, coby skoczyć na grzyba....takiego rydza na przykład, albo opieńkę. Zawsze to umarynowa㏠usmażyć,albo nawet zakisić można.
Ale nie, bo.....juro ma oczywiście lać !!!.:down:



Trip

Kolejny post i to już po… ponad trzech miesiącach!!!

Jestem wzruszony moją systematycznością. :D

Z drugiej strony nie dziwię się. Okres poprzeplatany albo ciężką wielogodzinną pracą, albo znowu gigantycznym zblazowaniem połączonym z apatią. Czas przecieka przez palce…
Ostatni miesiąc spędziłem na podróży do Lizbony. W zasadzie celem miała być Taryfa, jednak musiałem odwiedzić mają znajomą w Lizbonie, więc przez to podróż zwiększyła się do prawie 8 tysięcy kilometrów w obie strony.
To ciekawe, ile życia można zmieścić w trzech tygodniach podróży. Ile radości i sensu. Mimo sypiania po pięć godzin dziennie nie byłem niewyspany, mimo długich jazd nie byłem zmęczony. Nie miałem dość kontaktu z ludźmi, a rozmowy z nimi (nie znając oczywiście ich języka) dawały mi ogromną satysfakcje. Ta językowa mieszanka angielsko-polsko-hiszpańsko-francusko-portugalska działą jak narkotyk. (Wiem, może przesadzam … to skąd w takim razie objawy odstawienne????). :faint:
Saint Restitut, Avignon, Tossa de Mar, Barcelona, Oropesa, Granada, Gibraltar, Taryfa, Cadiz, Olhao, Cabo de Săo Vincente, Lisboa, Sintra, Guincho, Cabo da Roca, Haro, Logrono, San Sebastian, Toulouse – całkiem fajna trasa.
Noclegi: w namiocie w krzakach, na parkingu, na plaży, trzy nocki na kempingu i dwie w mieszkaniu na podłodze. Mimo tego człowiek wrócił wyspany, ucieszony i wypoczęty.
Co ciekawe - mimo wielogodzinnej jazdy samochodem nie odczuwałem zmęczenia. Czy było to wynikiem świetnych dróg w Niemczech, Francji, Hiszpanii i Portugalii, czy też luźnego podejścia do życia i życzliwości mieszkańców? Nie wiem.
Ten stan radości utrzymywał się niemal trzy tygodnie, ale prysnął „jak połysk jojoby” w momencie wkroczenia na polskie drogi, po pierwszych kontaktach z Rodakami za kierownicami swoich wehikułów…
Wróciło permanentne wkurwienie.

I znowu muszę iść na urlop.

Urlop

Taaa
Musiałem go w końcu wziąć....Mam przecież około 40-50 dni zaległego, jeszcze z 2006r.
Dzięki temu mogę się z czystym sumieniem opieprzać, aż miło.

No właśnie, jakoś nie mogę. Czekam na telefon, że... MUSZĘ wrócić...
Boję się, że będę miał objawy odstawienne :faint: .

Personalizuję dziuplę, przesiadam się na linuxa, słucham lastfm, czytam degę, robię po 30-50km na rowerze ( w oczekiwaniu na wiatr i słońce żeby przetestować świerzokupionywszystkomający pędnik)i uczę się obsługi patelni. Dziwnym trafem nie używam mikrofali i nie jem mięsa ( przypadkowo od miesiąca jak policzyłem ) - to z lenistwa, bo nie chce mi się go gotować, smarzyć itp. plus lżej mi na sumieniu. Stałem się mistrzem w szybkim-tanim-zrobionym-na-patelni jedzeniu.
Zawsze to ciepłe, smaczne i sycące.

:coffee:

Omnia mea mecum porto.

No i wykrakałem.

Zaczęła się w końcu ta cholerna pora deszczowa, bo trudno to nazwać jesienią, czy też zimą. Na szczęście są też pozytywy tej barowej pogody. Bez wielkich wyrzutów sumienia mogę siedzieć w domu i … się douczać.
W końcu niedługo mam EGZAMIN… (zostały tylko 2 lata).
Nie to nie jest śmieszne, 2 lata - a ja sądzę, że mało czasu. I co najgorsze, czasami 2 lata to bardzo mało.
OK. To może nie będę się skupiać na sprawach smutnych?

Mimo aury mam cichą nadzieję, że uda mi się tej pory deszczowej wyskoczyć na windsurfing. Kupiłem w końcu nowy trapez i jako perfekcjonista muszę „wykonać serię prób technicznych”.
To już kolejny sport, którym się zajmuję. Po:
• bieganiu sprintem,
• graniu w piłkę nożną i
• koszykówkę,
• pływaniu,
• jeździe na nartach,
• rowerze i
• snowboardzie,
• żeglowaniu,
• sztukach (judo) i
• sportach walki (kickboxing, brazylijskie jujitsu, sambo),
• jeździe na rolkach,
• graniu w szachy oraz
• kulturystyce
• wreszcie przyszedł czas na doskonalenie się w windsurfingu.
Przecież jako perfekcjonista i niemal Człowiek Nowoczesny muszę przecież się doskonalić.

Człowiek Nowoczesny – jest to idea, do które dążę. Polega na ciągłym DĄŻENIU do doskonałości. Myślę o rozwoju mentalnym i fizycznym. ( Zresztą wg mnie te dwie rzeczy są nierozłączne i na siebie bezpośrednio wpływają.)
Człowiek Nowoczesny wg mnie powinien być sam w sobie doskonały, powinien znać języki, obsługę komputera, Internetu, samochodu, samolotu itd. Musi grać na instrumentach, doskonalić się w sztuce, znać się na polityce, historii, w zasadzie dążyć do perfekcjonizmu w każdym aspekcie. Powinien mieć opinię prawie na każdy temat podpartą znajomością i doświadczeniem.
Jednocześnie musi dbać o rozwój fizyczny tzn. zdrowe ożywianie się, wytrzymałość, kondycję, musi być odważny ( stąd konieczna umiejętność samoobrony) i pewny siebie, uparcie dążący do celu, a zarazem skromny, umiejący odczuwać empatię i zdolny do poświęceń.. Czyli w jednym ciele – filozof, omnibus i sportowiec, osoba o bardzo szerokich horyzontach.. Poradzi sobie i na bezludnej wyspie, i w wielkim downtown.
To postać, która wszystko, co potrzebne posiada we własnej głowie i sprawności- zgodnie z sentencją „Omnia mea mecum porto”.
Oczywiście mam świadomość, że stanie się Człowiekiem Nowoczesnym jest niemożliwe. Nie to jest najważniejsze. Celem jest DĄŻENIE do zrealizowania tej idei.
DĄŻENIE do ideału
December 2009
M T W T F S S
November 2009January 2010
1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31