Skip navigation.

donkey's thougths

Koniec ideologii wg Roberta Krasowskiego

, , , , ,

Uwagi o "Edytorialu" pt."Koniec ideologii" R. Krasowskiego zamieszczonego w dodatku "Dziennika" pt."Europa - tygodnik idei" nr170 z 7 lipca 2007 na stronie 2:
Autor krótko opisuje znaczenie książek/poglądów Daniela Bella dla współczesnej
myśli politycznej/ideologicznej. Między innymi autor napisał o Bellu:

Jego "Koniec wieku ideologii" oznajmiał koniec epoki rządzonej przez wielkie cele polityczne. Koniec lewicowego marzenia o nowym człowieku żyjącym w nowym - bo doskonale sprawiedliwym - społeczeństwie. Oraz koniec prawicowego mitu o powrocie do starych dobrych czasów, w których rządził Bóg, Tradycja i Hierarchia.


Dla mnie, jako osoby wierzącej, trudne jest do przyjęcia twierdzenie, że nie ma możliwości, aby rządził Bóg...
Nie mam oczywiście na myśli jakiegoś fundamentalizmu religijnego. Te słowa o rządzeniu przez Boga, są w cytowanym tekście skojarzone z ideologią prawicową. Może nawet bardziej są skojarzone z jakimś stereotypem na temat prawicy. Aby się zorientować, o co tak naprawdę chodzi w tym krótkim fragmencie, należałoby się zapytać pana Roberta Krasowskiego, albo przeczytać przytaczane przez niego dzieło pana Daniela Bella. Nie mogę tego uczynić, więc tylko krótkie przemyślenia na ten temat:
Dla mnie trochę w opozycji do tego zdania o niemożności rządzenia przez Boga, stoją słowa, jakie wypowiedział papież Jan Paweł II: "Otwórzcie szeroko drzwi waszych serc Chrystusowi, otwórzcie przed Nim systemy ekonomiczne i polityczne." (inauguracja pontyfikatu Jana Pawła II, słowa niedokładnie przytoczone, bo z pamięci). Ale po kolei. Źle, że Bóg został tutaj skojarzony z ideologią. Wiara w Boga, uznawanie Jego prawa w swoim życiu to nie jest żadna ideologia. Pomimo tego, wielu ludzi postrzega wiarę w Boga jako jeszcze jedną z wielu ideologii. Może dzieje się tak, prawdopodobnie, za sprawą słabego świadectwa chrześcijan(mówię o spojrzeniu całościowym, przekrojowym). Chodzi o to, co zauważyła Matka Teresa i Mahatma Gandhi - mało chrześcijan żyje tak naprawdę swoją wiarą. No ale przyczyny spojrzenia na wiarę jak na jeszcze jedną z ideologii są tematem na osobny tekst/notatkę. Na razie, prócz wytknięcia błędu takiego spojrzenia na wiarę, nie wiem co dalej napisać :frown:. Może jeszcze dołożę, że może także źle kojarzyć się zwrot "aby rządził Bóg". Czasownik "rządził" może być tutaj użyty w celu przerysowania i dzięki temu przedstawieniu takiego stwierdzenia jako absurdalnego. Bardziej mi odpowiada zwrot papieża "zrobienie miejsca Bogu w systemach politycznych".

Dalej Robert Krasowski pisze:

Ale jeszcze silniejszy cios myśleniu ideologicznemu zadał Bell w sławnych "Kulturowych sprzecznościach kapitalizmu". Tam postawił twardą tezę ontologiczną. Nie da się opisać świata za pomocą jednej formuły ideowej, ponieważ świat nie jest już jednością. W fazie późnego kapitalizmu rzeczywistość społeczna pękła na drobniejsze fragmenty. Pojęć takich, jak socjalizm, konserwatyzm czy liberalizm można sensownie używać tylko do fragmentów rzeczywistości - można być konserwatystą w kulturze, a na przykład socjalistą w ekonomii. Ale nie można już być - chcąc zachować rozsądek - socjalistą po prostu.


Nic nie dodaję, przyjmuję, chyba za mało o tym wiem :frown:.

Następny fragment:

Bell miał rację. Pod koniec XX wieku ideologie przestały być generalnymi busolami, całościowymi opisami świata, które mówiły nam, jaki jest świat i jak mamy w nim żyć. Polityka wraca dziś do swych odwiecznych celów. (...) Bo po okresie ideologicznych zaburzeń cały świat znowu wie, że w polityce chodzi głównie o politykę - o władzę, pieniądze, armię, solidne sojusze.


Czy jeżeli zaprosimy do systemów politycznych Chrystusa, to dalej w polityce będzie chodziło o "władzę, pieniądze", itd. ?
A pomijając spojrzenie wiary... Może stwierdzenie "w polityce chodzi głównie o politykę - o władzę, pieniądze, armię, solidne sojusze" dehumanizuje politykę, bo nie chodzi już w niej o człowieka? Może wtedy w polityce załatwia się interesy, a nie ma uprawiania polityki jako służby społeczeństwu? Chociaż może jeszcze "solidne sojusze" mogą służyć społeczeństwu, ale reszta wymieniona przez pana Krasowskiego? Tu chyba chodzi o najważniejsze kwestie, bo jeśli polityka nie służy człowiekowi, to komu, albo czemu?

No i małe podsumowanie dotyczące Polski:

Polska na tym tle wygląda nieco naiwnie. Spory o kanon lektur, o państwo solidarne, o aborcję - mają oczywiście sens. Ale nie mogą być głównym celem polityki.


Może rzeczywiście kanon lektur to nie jest najważniejsza sprawa, ale dla mnie aborcja jest bardzo ważna, a państwo solidarne... szczerze mówiąc nie wiem co to jest i "z czym to się je".

Wiara i umysł (ew. wiara i rozum) - cytaty z BibliiCytaty z dramatu "Brat naszego Boga" Karola Wojtyły

Comments

Anonymous 19. September 2007, 21:50

Dru' writes:

Celem prowadzenia polityki jak dla mnie jest silne państwo jako odrębny byt lub jako grupa jednostek. Jest w niej miejsce dla człowieka ale w inny sposób niż w przypadku kościołów.

Zgadzam się z Bellem że czas idealnych systemów takich jak kapitalizm i socjalizm się skończył. Każdy z nich udowodnił, że nie jest doskonały głównie dlatego że stawiał człowiekowi nierealne wymagania. Kapitalizm w sumie prezentuje się tutaj najlepiej niemniej bez ludzkiego interwencjonizmu robi się z niego bestia równie zła jak każdy inny system.

Natomiast "Bóg, Honor, Ojczyzna" Bell najprawdopodobniej (życzliwie interpretując) traktuje jako ideologiczne hasło - bo tym ono w rzeczywistości było. W naszej katolickiej Polsce w imię Boga zabijało się żołnierzy nieprzyjacielskich, co chyba ma niewiele wspólnego z ewangelicznym nakazem nadstawiania drugiego policzka. Nauka Jezusa o tyle nie pasuje do polityki, że jest "nie-z-tego-świata". Prowadząc politykę (z akcentem na politykę międzynarodową - bo chyba na niej koncentrował się Bell) zgodnie z tymi zasadami można jedynie prędzej czy później (raczej prędzej) paść łupem państw ościennych. Jezus, jak myślę, nie ma co do tego wątpliwości mówiąc: "Królestwo moje nie jest z tego świata. Gdyby królestwo moje było z tego świata, słudzy moi biliby się, abym nie został wydany Żydom." (J18:36)

Program chrześcijanina upatrywał bym raczej nie tyle w tworzeniu teokracji co raczej zachowywaniu się po chrześcijańsku w systemie w którym przyszło nam żyć, nie zwalając na system swoich chrześcijańskich obowiązków.

Bardzo ciekawa dyskusja (bo sam brałem w niej udział :) ) jak dla mnie odbyła się pod adresem: ciekawostka.wordpress.com/2007/05/28/strajkuja-lekarze-kolejarze-nauczyciele

theDonkey 28. September 2007, 21:06

Dru', co to znaczy, że miejsce człowieka w polityce jest inne niż w kosciołach?

Zgadzam się, że ideologie się przeżyły, ale odniosłem, może mylne wrażenie, że wiara w Boga jest przez Bella traktowana jakko jedna z ideologii, i chciałem z takim rozumieniem wiary polemizować.

Wydaje mi się, że hasło "Bóg, Honor, Ojczyzna" nie było ideologiczne...

Nadstawianie drugiego policzka - tu trzeba sie zastanowic, czy jest to reguła obowiazująca chrzescijanina we wszystkich sytuacjach konfliktowych. Kiedyś słyszałem taką interpretację tego nakazu nadstawienia drugiego policzka:
w sytuacji doświadczenia przemocy/agresji na sobie człowiek ma naturalne/instyktowne dwie reakcje - odpowiedzieć przemocą albo uciec, a nakaz nadstawienia policzka wymaga tego, żeby nie pójść którąś z tych dwóch dróg, tylko "jakby wznieść się ponad to" i zareagować inaczej- np. tak jak Jezus zapytał się sługę arcykapłana, który Go spoliczkował, o sens bicia.

Co do teokracji, to jak czytałem:
http://pl.wikipedia.org/wiki/Teokracja
http://encyklopedia.interia.pl/haslo?hid=107970

, to jest to ustrój, w którym rządzą kapłani, lub ktoś namaszczony przez Boga.
Jeśli pisałem o miejscu Boga w polityce, to nie chodziło mi o takie rządy, tylko o zachowanie zasad etyki chrześcijańskiej w polityce, tzn. żeby politycy nie używali korupcji, byli uczciwi, nie walczyli o stołki, służyli społeczeństwu, nie szkalowali się nawzajem, tylko się za siebie modlili (również, a może przede wszystkim za przeciwników politycznych), żeby w debacie politycznej był wzajemny szacunek itd. Może takie podejście wydawać się utopią, ale wierzę, że można tak i tak naprawdę wygrywa ten, który się do tego stosuje.

Przeczytałem tą dyskusję na "ciekawostka.wordpress.com" i... nie wszystko z niej zrozumiałem, jest tam dużo o liberalizmie, a ja nie wiem do końca co to jest liberalizm, dopiero muszę się o tym nauczyć. Ale zgadzam się, że:

"Historia udowodniła, że żaden system społeczny nie jest w stanie stworzyć dobrych ludzi. Dobrzy ludzie byli w socjalizmie i byli i są w liberalizmie. Nadzieja, że jakiś system “załatwi” za nas naszą (jako społeczności) dobroć to nadzieja równie pusta jak portfel komunisty. Człowiek musi brać odpowiedzialność za siebie i myśleć co robi. Nie może “pogrążyć się” w systemie z nadzieją, że ulegając wpieranym przez ten system potrzebom, chuciom czy wymaganiom stanie się kimś lepszym."

Dru', jeśli o to Ci chodzi, kiedy pisałeś: "Program chrześcijanina upatrywał bym raczej nie tyle w tworzeniu teokracji co raczej zachowywaniu się po chrześcijańsku w systemie w którym przyszło nam żyć, nie zwalając na system swoich chrześcijańskich obowiązków.", to zgadzam się, więc program chrześcijanina upatrywałbym w tym, aby uczestniczyć w polityce w taki sposób jak to opisałem powyżej. Na tym polega wg mnie "wpuszczenie CHrystusa do systemu politycznego", nie wiem czy coś więcej chrześcijanin może zrobić... może to na początek wystarczy.

How to use Quote function:

  1. Select some text
  2. Click on the Quote link

Write a comment

Comment
(BBcode and HTML is turned off for anonymous user comments.)

If you can't read the words, press the small reload icon.


Smilies