Skip navigation.

donkey's thougths

Posts tagged with "Joseph Conrad"

Przykład prezydenta

, , , ...

Fragment książki Jadwigi Staniszkis pt. "Ja. Próba rekonstrukcji", zamieszczony również w artykule w "Dzienniku", 12-13.I.2008, "Staniszkis: Wciąż jestem dla samej siebie sekretem":

Na przykład, moja ocena niezbyt udanej, jak myślę, prezydentury Lecha Kaczyńskiego uległa złagodzeniu po zaobserwowaniu drobnego epizodu w czasie defilady wojskowej 15 sierpnia 2007 roku. Prezydent wręczał sztandar i, żegnając się, wyciągnął rękę do odbierającego ów sztandar oficera. Ten zasalutował i odszedł, nie podając swojej.

Wychwycony przez kamerę uśmiech zakłopotania na twarzy prezydenta, ale gdy podszedł kolejny żołnierz, ponowna próba uścisku ręki i ponowne ryzyko (choćby dlatego, że protokół przewiduje tylko salutowanie) zawiśnięcia ręki w próżni, które mogłoby być, w potocznym odbiorze, zinterpretowane jako brak szacunku. Inny może by owego ryzyka nie podjął, a Lech Kaczyński - tak. I ten epizod - odwaga w drobiazgach, na poły mechaniczna, instynktowna - zaimponowała mi. Takiej właśnie instynktownej odwagi zabrakło wielokrotnie już tu wspominanemu Lordowi Jimowi z powieści Conrada.

Instynkt podpowiedział mu, żeby ratował siebie, skoczył do szalupy, i mimo że rozbitkowie w końcu ocaleli - czuł się winny przez resztę życia i przez resztę życia uciekał przed, nierzadko wyimaginowanymi, oskarżeniami. W życiu często liczą się nie napuszone słowa, ale właśnie taka instynktowna odwaga (lub - odwrotnie - jej brak), pojawiająca się właśnie wtedy, gdy człowiek jest zaskoczony, nie ma się na baczności moralnie i estetycznie. Pamiętam mnóstwo takich właśnie szczegółów. I właśnie, jak by powiedział Nabokov, ten niezniszczony przez nadmiar interpretacji konkret staje się czasem reflektorem, pozwalającym - w nagłej iluminacji - coś zrozumieć o sobie.