Skip navigation.

no comments

Wszystko to takie potkane...

Fotkanie #2b

, , , ...

Rozwijam dalej temat Heliosa i jego używania.
Uzbrojony aparat wygląda jak na zdjęciu poniżej.
Nalepiej go rozkręcić, wówczas traci połowę wagi :smile:




A poniżej zdjęcie liścia wprost z Heliosa i s100fs.



Kolejne dwa zdjęcia specjalnie dla Jurgiego.
Pytałeś się czy robiłem zdjęcie włosa. Oto i on:



No i supełek na pamięć...





Fotkanie #2

, , ,

Eh... No Jurgi, znów przez Ciebie mam kolejnego posta :smile:

Ale do rzeczy. Na mój mały warsztat poszedł stary Zenit. Posiada on obiektyw HELIOS. I co z tego? W sunie nic, poza tym, ze można go wykorzystać jako rewelacyjną soczewkę do zdjęć makro.

Jest tylko jeden mały problem z przykręceniem go do setki. Jaki? Jego średnica. Helios ma średnicę 42, zaś s100 - 67. Jedynym wyjściem jest zakup pierścienia odwrotnego mocowania np. 42-58 i jeszcze reduktora 58-67. Redukcji z 42-67 nie znalazłem (prawdopodobnie ze względu na zbyt wielką różnicę średnic). Natomiast jeśli chodzi o użytkowanie to jest to rewelacja, porównywalna z Raynoxem

Przykręcenie Heliosa i zoomowanie na max daje nam praktycznie mikroskopowe powiększenie. Ma to niestety jedną wadę: Głębia ostrości jest "grubości" żyletki - bez statywu ani rusz... (co widać na zdjęciach - nie miałem statywu...) No i obraz jak przez judasza, ale można na szczęście troch wykadrować.

A kwestia cenowa? Cóż, ceny Raynoxów zaczynają się od ok 170 zł. Natomiast Heliosa można juz dostać od 20 zł (ba, nawet całego zenita), ceny pierścieni to wydatek max 50zł. Zatem wychodzi ok 100 zł taniej a efekt praktycznie ten sam.

Zdjęcie przedstawia czubek "wąsa" domowej paprotki, który ma grubość mniej więcej 1 - 1,5 mm.

zawstydzam

,

Po stwierdzeniu, że TurboDymoMan jest lepszy od Chucka Norrisa, bo kopie z 3/4 obrotu, postanowiłem zawstydzić ich obu. W związku z tym, iż nie miałem chwilowo dostępu do żadnego hełmu - zająłem się czymś mniejszym. Łatwo nie było :smile:.
Powodzenia chłopaki.



A żeby utrudnić Chuckowi i TurboDymoManowi zajęcie, stwierdziłem, że zrobię coś jeszcze bardziej dziwnego. Otóż nauczyłem mówić kontakt literkę "U". Może ktoś nauczy go mówić inna literkę...

Popełnione pełnią

, ,

Była pełnia, miałem aparat i... to mi pozostało.
A, że jak na złość nie było żadnej chmury...
W nowiu będę mógł sobie przypomnieć jak wygląda pełnia :wink:

Fototkanie

, , , ...

Witam. Dziś trochę nietypowo.
Ten wpis powstał za namową Jurgiego...
Ale do rzeczy:

Jak tanim kosztem uzyskać coś kosztownego, czyli domowej produkcji rozpraszacz światła z wymiennym ekranem i regulowanym kątem pochylenia :smile:

Każdy, kto choć trochę interesuje się fotografią, zwłaszcza makro (choć i czasem portretem), spotkał się zapewne z pewną niedogodnością związaną z błyskiem lampy. Chodzi o wszelkie przepalenia, błyski, zbędne cienie itp. Aby tego uniknąć wystarczy niecałe 2 zł i kilka minut pracy.

(Z)użyte zateriały:
rozpraszacz - tacka spożywcza - coś co można określić jako sprasowany styropian tudzież jakaś bliżej nieokreślona pianka grubości ok 2-3 mm... (oczywiście można użyć kawałka białego jednorazowgo tależyka, mlecznej plexi itp. Każdy z tych materiałów powtrzymuje/przepuszcza inną ilość swiatła).
"klamerka" - kawałek pudełka od CD.
Całkowity koszt: max 1,50 zł :smile: (no chyba, że nie będą chcieli sprzedać 1 sztuki tacki, wówczas cena rośnie)

Zamontowane ustrojstwo wygląda tak:




Sama klamerka w sankach lampy błyskowej prezentuje się następująco:



A teraz mała próbka rozpraszacza:
Zdjęcia poniżej są "surowe" - jedyna obróbka to zmniejszenie rozdzielczości. Kompozycja też pozostawia sporo do życzenia. Ustawienie parametrów aparatu identyczne na obu fotkach, tzn "priorytet przysłony" - tryb A.

Zdjęcie 1.
Jak widać, bez użycia upgradu.



Cień rzucany przez obiektyw całkowicie dyskwalifikuje zdjęcie. Natomiast kwestia cienia za obiektem - cóż, to zależy w głównej mierze od widzimisię fotografa i/lub pomysłu na kompozycję.

Zdjęcie 2.
Z użyciem rozpraszacza.



Wyszło co prawda trochę ciemniejsze, jednak brak jest cieni i przepaleń na obiekcie. Natomiast co do jasności, to zakładam, że każdy potrafi sobie, w miarę potrzeb i gustu, to skorygować - już na poziomie robienia zdjęcia, ewentualnie później podczas obróbki na komputerze.

Błogosławiony...

, , ,

Jak kiedyś Julian Tuwim powiedział:

Błogosławiony, który nie mając nic do powiedzenia nie obleka tego w słowa.

Zatem dziś koniec wpisu...

Dokąd tak biegniesz?

, ,

Siedzę sobie w pracy, cisza spokój, normalnie bukolika jak u Szymonowica. Niewiele brakowało a osiągnąłbym stan nirwany... aż tu nagle jak coś nie walnie w okno, jak nie zadźwięczy krata... Myślę sobie, że pewnie znów rzucili mięsem jak "za starych dobrych czasów", albo przechodził jakiś nagły przypadek jasnego szlagu... Ale nie... ale nie... Wyglądam przez wspomniane huknięte okno i... No właśnie nic nie widzę. Zdegustowany już miałem wrócić do pracy, gdy uwagę moją przykuł dość sporych rozmiarów element przyczepiony do dolnej części kraty.

Zdjęcie może nie najlepszej jakości, bo robione telefonem. Oto on:



tak przy okazji skojarzył mi się tekst East West Rockers:
Wydaje mi się bardzo na miejscu :wink:

Dokąd tak biegniesz?
Przecież wiesz, że przed sobą nie uciekniesz niee
Wyciągnij rękę!
Może wreszcie dostaniesz to co dobre i piękne o!
Dokąd tak biegniesz?
Przecież wiesz, że przed sobą nie uciekniesz o niee
Wyciągnij rękę!
Może wreszcie dosięgniesz tego co naprawdę ważne jest

(...)

Po co to mi?
Ja równym tempem podążam przed siebie, a bicie serca wyznacza czas mówię
Po co to mi?
Pośpiech, rządzą pieniądza, nie dla mnie jest
Nie na tym opiera sie mój świat.
Hey powiedz mi, kiedy tak prujesz
Czy nie widzisz, że omijasz piękno dookoła Ciebie?
Zatrzymaj sie, hey powiedz mi jak to jest
Kiedy wciąga Cię w wir wydarzeń świadomość, że możesz mieć więcej
Nakazuje w materialnym świecie Ty pogubiłeś się
Temperatura wzrasta a Ty pragniesz więcej
Ty nie masz przyjaciół bo ufasz tylko sobie
To rządzą pieniądza zostawia pustkę w głowie

(...)

"jeden dzień"

Jakieś półtorej godziny temu usiadłem przed ekranem i zacząłem się zastanawiać nad kolejnym wpisem... Nie miałem nań absolutnie żadnego pomysłu, a jednak ekran zapełniał się powoli rzędami liter. Cóż, czasem bywa i tak... Oto wspomniany wynik niespodziewanego najścia inwencji twórczej.
Zaraz... Czy za najście, to nie ma przypadkiem jakiegoś paragrafu?

Wtorek, 17 marca
Czuję się strasznie. Jeszcze nigdy się tak nie czułem. To okropne uczucie. Tyle lat byliśmy razem… Aż nagle dzisiejsze popołudnie ... Nic na to nie wskazywało… Nie wiem jak sobie z tym poradzę. A najgorsze jest to, że ona beze mnie będzie taka bezradna, niczym dziecko we mgle. Nie potrafię jej pomóc.
O… Zaczął właśnie padać deszcz. Jak Ona sobie z tym poradzi? Zmoknie biedactwo. Oby tylko nie wywiązała się burza, bo ona panicznie boi się błyskawic i tego przerażającego huku… Znów będzie płakała…
A zresztą co mnie to obchodzi!? Przecież to właśnie ona mnie porzuciła! Nikt inny tylko właśnie ona! I co ja mam teraz począć? Mam już dość tej bezczynności, tej wszechogarniającej niemocy. Co ja mam teraz robić? Pomocy? Jak jej pomóc? Jej… jej… Ciągle tylko ONA!!! Przecież to mi trzeba pomóc. To ja tu leżę samotny i nikt mnie nie widzi, nikt mnie nie zobaczy… Zasypie mnie piasek i będę tu leżał na tej plaży popychany przypływami i odpływami. Jak długo? Nie mam pojęcia. Może za jakiś czas znajdzie mnie dzieciak z wykrywaczem metali, ucieszy się, że znalazł skarb i z nadzieją w oczach mnie wykopie, a potem… Potem rozczarowany znów wyrzuci stary i pordzewiały klucz… To straszne. Ja tak nie chcę!!! Tu leżę!!! TU!!! Podnieś mnie nim będzie za późno, RATUNKU!!!

Chyba trzeba jakoś zacząć...

No i siedzę przed pustym białym polem edycji tekstu i nie wiem co dalej.
A jeszcze niedawno ludzie siedzieli nad pustą kartką papieru i mieli ten sam problem.
Cóż, niech on sobie poleży i nabierze mocy...

ps.
Pierwszy wpis mam już z głowy.
Download Opera, the fastest and most secure browser