Bazgrownik

składowisko myśli nieuczesanych

Subscribe to RSS feed

Cyberpunk 2009

, ,

Przepraszam za zakłócenie ciszy na blogu, ale chyba właśnie w Internetach dzieje się Coś Ważnego.

Opowiadania i gry fabularne osadzone w (niedalekiej) przyszłości z reguły bardzo szybko się dezaktualizują. Zwykle już po kilku latach od wydania anachronizm wizji rozwoju technologii, społeczeństw czy po prostu świta budzi już tylko uśmieszki politowania. Przez kilka takich kwiatków (rock chromatyczny, 200MHz CPU czy mega-hiper-centralka-do-prowadzenia-biura-odróżniająca-sygnał-faksu) Cyberpunk 2020 stał się niespecjalnie grywalny. Niemniej, jak tylko człowiek przypomni sobie, że w cyberpunku chodzi o relacje człowiek-technologia w czasach przyspieszającego rozwoju, o tym co technologia wyczynia ze społecznościami, o ludziach żyjących na krawędzi i tworzących nową rzeczywistość, wtedy można zauważyć, że cyberpunkowa rewolucja właśnie się zaczęła. W tym tygodniu.

Read more...

śruby i nakrętki

, ,

Z niejakim zdziwieniem uświadomiłem sobie, że Wydawnictwo Portal obchodzi w tym roku dziesiąte urodziny. Nie da się ukryć, że z Portalem wiążą się moje najlepsze RPGowe lata i mam do tamtych czasów ogromny sentyment. Na wieść o audycji wspominkowej (dzięki Klem!) nie mogłem zareagować inaczej niż zabierając się do ściągania i słuchania. Rok 2000 i okolice to ten czas gdy prowadziłem już na tyle długo by chcieć od RPG czegoś więcej, a jeszcze studia nie wciągnęły mnie na tyle, że jeszcze byłem w stanie po to coś więcej sięgnąć. Jeździło się sporo po konwentach, poznawało nowych ludzi, nowe pomysły zderzały się z wcześniejszymi przemyśleniami. Portal zdarzył się dla mnie w najlepszym momencie.
Fajnie po latach znów słyszeć głosy Ignacego i Michała, wracać czasów beztroskiej kreatywności jak we wspominanej przez nich historii o śrubach we Faktorii Frankensteina. Chyba wszyscy byliśmy wtedy strasznie zakręceni na punkcie gier Nowego Stylu. Dla mnie zaczęło się na konwencie Gildia 2000 w Bytowie, na który Ignacy przywiózł kilka z nich, chyba prosto z Anglii.
To był dynamit. Atmosfera była dość niesamowita. Konwent był długi, nie było tłoku, pośpiechu, pomysły krążyły i dojrzewały. Siedzieliśmy wtedy większą ekipą Warhammerowców z wfrp-l, robilismy blok WFRP, obok pół konwentu grało w Sim Wiochę. Był niezapomniany LARP na zamku w Bytowie, był - po raz pierwszy i najbardziej udany - happening ze zbiorowym pisaniem przygody. Wtedy, w dyskusjach z Ignacym i Abracadabrą zapaliłem się do Nowego Stylu i chyba wtedy pojawiła się u nas wielka chęć napisania polskiej gry tego typu. Mi się nigdy nie udało, a przy grze Abracadabry nie miałem takiego udziału jaki mi przypisują Michał z Ignacym. Rzeczywiście, jakoś pod koniec wakacji wymyśliliśmy śrubkę siedząc u Ignacego w Gliwicach, to było jakies spotkanie redakcji Portalu (do ktorej wtedy z Abracadabrą dołaczaliśmy). Choć równie dobrze ta rozmowa mogła odbyć się w październiku na Imladrisie. Ja wtedy miałem fioła na punkcie wymyślania odklejonych mechanik gry i moj pomysł był taki by zamiast kośćmi rzucać garściami nakrętek (klimaty industrialne!), ktore miały mieć strone czerwoną, niebieską i kant. Jakkolwiek pomysł do dziś mi się podoba, to technicznie to by było trudne do zrobienia i sprzedania. Ktos potem zrobił z tego śrubę dokręcającą mózg frankensteina. Chyba Ignacy. Choć to w sumie nie istotne - to było jam session, RPG już nie powstają w ten sposób. Właśnie takie klimaty przypominają mi się jak pomyslę o wczesnym Portalu. I kurcze trochę się tęskno robi.

Przy okazji wygrzebane w archiwum zdjęcie z epoki wink.

"Stal i Krew" - Gildia 2000

krąg apokalipsy

, ,

To, że dziś nie nastąpił koniec świata to nie świadczy jeszcze, że budowana w trudzie i znoju piekielna maszyneria jest bezpieczna dla naszej rzeczywistości. Jak na razie w ukrytym głeboko we wnętrznościach ziemi tunelu pedziła tylko jedna wiązka. Nie bardzo się miała nawet z czym zderzyć i uzewnętrznić swą diableską moc.

Co z tego, że jajogłowi mędrkowie zapewniają, żę nic złego stać się nie może. Ostatnio zakazali im nawet używać terminu "bardzo mało prawdopodobne". My jednak, jako ludzie obdarzeni wyobraźnią i doceniający fabuły, w których dramatyczne zdarzenia prowadzą do nieprzewidzianych konsekwencji, powinniśmy zachować wszelką ostrożność. Kwantowe czarne dziury nie wyglądają na przeciwnika z którym można dyskutować, a i dziwadełka też raczej nie będą miały skrupułów.

Musimy być czujni tym bardziej, że pojawiły się niepokojące poszaki. Niedowno jeden z komentujcych na blogu WO znalazł dowód, że przy LHC pracuje niejaki Gordon Freeman. Czybżby więc tragiczne wydarzenia w Black Mesa okazały się oparte na faktach? Czy aby to co uznaliśmy za produkt czysto rozrywkowy nie było tak naprawdę proroctwem i materiałem instruktarzowo-szkoleniowym w jednym? Oczywiście - wiele szczegółów się nie zgadza, ale czy mała firma borykająca się z trudnościami z wydaniem swojego ambitnego (i tak ważnego dla przetrwania ludzkości!) dzieła odważyła by się na zaryzykowanie niechybnego procesu z CERNem, który jest wszechpotężnym państwem w państwach?

Może lepiej rozejżyjcie się za jakimś dobrym łomem. Trzymajcie go blisko i śledźcie wieści z linii frontu. Niewiele możemy zrobić by powstrzymać apokalipsę, ale możemy być gotowi i wiemy już co mamy robić gdy już nastąpi. Zostaliśmy dobrze przeszkoleni. A już niedługo zaczną się tam dziać najprawde groźne rzeczy. Nie jakieś tam bezcelowe ganianie w kółko protonami. Bedzie moża zacząć się bać. Zwłaszcza, że dobrze wiemy jak kończą się nieodpowiedzielne zabawy z akceleratorami.

inżynieria też może być cool

,

W ramach rozgrzewki przed jakimś poważniejszym pisaniem taki mały drobiażdżek. Filmik w sumie jest stary, ale nieprzesadnie duża ilość wyświetleń sugeruje, że przynajmniej niektórzy z was go jeszcze nie widzieli, a zdecydowanie warto. Reklama społeczna norweskiej firmy zajmującej się m.in. odnawialnymi źródłami energii pokazującą co by było gdyby dzieci w szkole poświecały za dużo czasu przedmiotom ścisłym, elektronice, automatyce i tym podobnym, nikomu nie potrzebnym badziewią. Ku przestrodze!

Jakby komuś było mało to jest jeszcze wersja zpociągiem.

Powroty się zdarzają

Jeśliby kogokolwiek to obchodziło i jakieś pogłoski o śmierci tego bloga miałyby szanse za zaistnienie to byłyby zupełnie nieprawdziwe. Przez ostatni kawałek czasu borykałem się z okolicznościami niekoniecznie sprzyjającymi blogowaniu, ale jak długo można nic nie pisać nie blogować?

Co prawda jeszcze nie udało mi się wszystkiego skończyć (trzymajcie kciuki jeśli kto czyta) to wreszcie pojawiły się na to jakiś w miarę realne widoki. Tak więc strzeżcie się - Bazgrownik wraca!

Cząsteczkowe zagadki niekoniecznie Las Vegas

,

Jakkolwiek rzadko oglądam telewizję jestem świadom występowania zjawiska jakim są seriale. Ogół seriali dziele na te, o których istnieniu wiem i te które dla mojej świadomości nie istnieją. Seriale z serii "CSI: Kryminalne Zagadki <tu w staw nazwę miasta>" należą do kategorii istniejących, a z tego zdarza mi się je oglądać wnoszę, że nawet mi się podobają. W sumie, to co zajmuje bohaterów, czyli badanie i identyfikacja śladów pozostawionych na miejscu zbrodni, jest nawet nieco zbliżone do tego co na co dzień robię. Pal sześć ścisły naukowy realizm, który ze zrozumiałych względów musi ustępować pola regułom pisania scenariuszy seriali, to jednak na szklanym ekranie główną rolę gra chemiczna i biochemiczna analityka wink.

Nic więc dziwnego, że Thermo Corporation, jeden z potentatów w branży producentów aparatury naukowej z tej dziedziny - głównie spektrometrów masowych, postanowił nawiązać do CSI tworząc uroczą reklamę swoich produktów. Reklama jest niszowa, adresowana do naukowców, pełna smaczków dla ludzi z branży, grają (podobno) pracownicy Thermo - bardzo fajnie to wyszło. Aha, reklamowany jest system do identyfikacji metabolitów i ich struktury, np. pozostałości po narkotykach we krwi czy moczu. Polecam!

Jeśli byście chcieli sobie kupić do domu - ceny zaczynają się w okolicy ćwierć miliona dolarów.

Życie kulturalne geeków

, ,

Przygotowujemy ostatnio z Witkiem krótką prezentację o tym, że Dziwni Ludzie namiętnie spędzający czas na robieniu z pasją Dziwnych Rzeczy też mają prawo do kultury. I kulturę tworzą. Dziś dostałem od siostry bardzo ładny przykład Geekowej twórczości pierwszej próby. Eksponat, którym nie potrafię się nie podzielić wink.

Read more...

pychotyczny sierżant, czyli przepis na katastrofę

, ,

Zamierzałem napisać tutaj krótką notkę o tym, że coś nasze brnięcie przez Władcę Zimy ugrzęzło, dlaczego tak się stało i jak nie należy przygotowywać (się do) sesji. Okazało się jednak, że z tego wszystkiego da się wyciągnąć jakieś pozytywne wnioski, którymi właśnie zamierzam się podzielić wink.

Tak więc tym razem o przydzielaniu postaci i przywództwie w drużynie. Zapraszam!

Read more...

Buran uderzył dziś wieczór

, , ,

Więc w końcu się przemogłem. W końcu się zmusiłem. W końcu się odważyłem.
Po raz pierwszy w życiu zacząłem prowadzić Władcę Zimy.
Dziś wieczór mą drużynę nieomal zmiótł Buran, potężna śniegowa burza. Naprawdę niewiele brakowało by dzielni ostlandzcy kawalerzyści zamienili się w przykryte głębokimi zaspami sople lodu. Koniec końców połowa pięcioosobowej drużyny (tak, dokładnie połowa) wyrawała się z okowów zimy. Wyszarpała się z uścisku śmierci.
Może nie wszystko wyszło tak jak chciałem, ale i tak było niesamowicie. Pół tony klimatu. Psychotyczny sierżant. Emocje. Bohaterstwo. Kot. Pogoń i ucieczka. Bunt i poczucie obowiązku. W ogóle bardzo dużo się działo. Szczególnie jak na przygodę w której nie ma akcji.
Okazuje się, że jednak TO się da prowadzić bigsmile

niebieskie szwy sa sexy

,

Kiedy moi znajomi dowiadują się o moim nowym hobby zwykle pukają się w głowę i sugerują mi, że powininem zająć się jakimś spokojniejszym sportem. Właśnie dopiero co zająłem się "spokojniejszym sportem" i w efekcie mój łuk brwiowy zdąbią trzy śliczne niebieskie niteczki. Tym "spokojniejszym", dużo bardziej społecznie akceptowanym sportem jest...

Read more...