Żeglarski dom wariatów
Thursday, 3. August 2006, 18:25:37
Tak było, jest i długo będzie przy tępych posłach, usłużnych ministrach i pazernym miłościwie dojącym związku.
Muszę wymienić patent.
Ale są z tym same problemy. Generalnie jest śmiesznie bo wszystko w tym temacie odbywa się z rażącym naruszeniem prawa.
Jedna z celniejszych uwag z p.r.z.
Originally posted by Paweł Sakowski:
news:1154626989.4345.19.camel@neptune.sakowski.pl
[...]
Minister zabronił (do czego nie miał prawa) pewnemu organowi mu nie
podległemu wykonywanie ciążącego ustawowego obowiązku (a terminy z kpa
lecą, ktoś zapomniał znowelizować przed zabronieniem), w zakresie
ustanowionych przez niego samego przepisów wykonawczych, w drodze
poinformowania paru krewnych i znajomych że zabronił (nie mylić z
publikacją w Dzienniku Ustaw). Jednocześnie wezwał organy zajmujące się
egzekucją prawa do niewykonywania swoich zadań.
Informowanie krewnych i znajomych wygląda w ministerstwie tak:
http://www.kulinski.gdanskmarinecenter.com/art.php?id=144&st=0&fload=1
Przy okazji muszę odwiedzić swoją lekarkę i powiedzieć jej, że potrzeba mi zaświadczenia, że ona nie widzi przeciwwskazań do uprawiania żeglarstwa przez moją osobę bo zgodnie z obowiązującym prawem ona nie ma podstaw by je zobaczyć bo takowych nie ma określonych.
itd.
A wszystko po to by związunio mógł sobie dorobić.
Kwa mać, aż się cieszę, że mogę jeszcze bez papiórów w góry pojechać. Choć może za jakiś czas się okazać, że to jest sport - tak żeglowanie z rodziną i psem jest uznawane przez naszych osłów za uprawianie sportu i w zasadzie nie widzą oni różnicy pomiędzy tym co robię ja i moja, żona, a dajmy na to Kusznierewiczem - będę musiał dać się wydoić Związkowi Trekkingowemu Beskidu Żywieckiego.
Dla wyjaśnienia: W normalnych krajach ludzie nie mają papiórów (no przynajmniej nie obowiązkowo) na pływanie rekreacyjne i jakoś nie popadły w chaosie.